Dziennik Gazeta Prawana logo

Maluchy, żuki i trabanty wyruszyły do Azji

4 września 2010, 16:06
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ponad 120 wyprodukowanych w dawnym bloku wschodnim samochodów - wśród nich maluchy, fiaty 125p, polonezy, syreny, żuki, trabanty, wartburgi i skody - wyruszyło w sobotę z Katowic do tureckiego Istambułu w czwartym rajdzie Złombol 2010.

Celem czterodniowej wyprawy jest zbiórka pieniędzy na prezenty dla dzieci z domów dziecka. Tegoroczna edycja wymyślonej przez troje katowickich pasjonatów imprezy jest rekordowa - w pierwszej jechały dwa samochody, w kolejnych 13 i 21. W tym roku liczba zgłoszeń przeszła wszelkie oczekiwania organizatorów.

"Nawet w najskrytszych marzeniach nie przypuszczaliśmy, że tegoroczna edycja zgromadzi na starcie ponad 120 załóg, spodziewaliśmy się około 30 zgłoszeń. Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni i bardzo szczęśliwi, ponieważ w tym roku jeszcze bardziej będziemy mogli wspomóc domy dziecka" - powiedział jeden z pomysłodawców rajdu, Marcin Tetzlaff.

Rajdowcy zatrzymają się po drodze w Debreczynie na Węgrzech, w rumuńskim Calimanesti i bułgarskim Sozopolu. Najwcześniej 7 września wieczorem powinni dotrzeć do tureckiego Istambułu, gdzie mostem nad Bosforem przejadą do Azji. Właśnie ten kontynent jest celem tegorocznej wyprawy.

"Tegoroczna trasa jest nieco krótsza od poprzedniej, która prowadziła na koło podbiegunowe, ale zdecydowanie bardziej wymagająca, z większą ilością podjazdów. Do pokonania mamy ok. 2 tys. kilometrów w jedną stronę" - dodał Tetzlaff.

Każde z aut ma co najmniej dwuosobową załogę, choć w niektórych samochodach jedzie trzy i więcej osób - w żukach nawet siedem. Po raz pierwszy w rajdzie jedzie też pięć motocykli - jawy i cezetki. Uczestnicy imprezy są przygotowani na różne niespodzianki. Jedno z aut - skoda - zepsuło się pięć minut po starcie, za katowickim rondem. Trzeba było naprawić sprzęgło. Jeden z maluchów stanął na zakopiance.

Dotychczasowe trasy rajdu prowadziły z Katowic do Monako, pod Casino Monte Carlo oraz na arktyczne koło podbiegunowe. W ubiegłym roku, mimo kłopotów i częstych napraw samochodów, z 21 uczestników Złombolu do Skandynawii dojechało 19, a metę przekroczyło 17.

Rajd wymyślili cztery lata temu miłośnicy "komunistycznych" aut: Marcin Tetzlaff, Martyna Kinderman i Jan Badura, którzy zdecydowali się pojechać starymi autami do Monako. "Wtedy zrodził się także pomysł, by przy tej okazji pomóc dzieciom z domów dziecka" - wyjaśnił Tetzlaff.

Dzięki zamieszczonym na samochodach naklejkom, reprezentujących w trakcie wyprawy firmy i osoby prywatne, uczestnicy zbierają pieniądze na prezenty dla dzieci z domów dziecka. W tym roku udało się już uzbierać ok. 100 tys. zł. Konto akcji zasilą także wpływy z przekazywanego organizacjom pożytku publicznego 1 proc. podatku. W zeszłym roku konto Złombola zyskało z tego tytułu 20 tys. zł. Koszty wyprawy uczestnicy pokrywają wyłącznie z własnych pieniędzy.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj