PAP: Co najbardziej urzekło pana w Mazurach, że zgodził się pan być ich ambasadorem?

Reklama

Jacek Pałkieiwcz: Jako fachowiec od sztuki przetrwania często zmierzałem się z sytuacjami krańcowymi wymagającymi determinacji i walki. Niejednokrotne podważałem podstawowe prawa fizjologii dowodząc, że ciało ludzkie adoptuje się do gorąca, głodu, strachu i zwiększonego wysiłku fizycznego. Przyjąłem zaproszenie, bo znajduję przyjemność w wyzwaniach i realizacji ambitnych celów. Nie wyobrażam sobie odniesienia sukcesu bez zaangażowania całego serca, energii i talentu. To tak jak w survivalu - na przekór okolicznościom można wyjść nawet z pozornie beznadziejnej sytuacji, jeśli dało się z siebie wszystko. Jeśli ktoś nie wierzy - przegrywa. Zaangażowałem się z zapałem w tej kampanii ze względu na interes kraju, bo widzę w niej duże możliwości tworzenia atrakcyjnego wizerunku i popularyzację Polski.

PAP: Czy faktycznie możemy konkurować z innymi propozycjami do konkursu "7 Nowych Cudów Natury"?

J.P.: Wierzę, że mamy bardzo realne szanse znaleźć się pośród najpiękniejszych miejsc świata. Widziałem ostatnie dziewicze krajobrazy na Ziemi i wcale nie mam kompleksu takich klejnotów przyrody jak Malediwy, Kilimandżaro, Zatoka Ha Long, Wielka Rafa Koralowa, czy Wodospad Salto Angel. Musi być jednak wsparcie najwyższych czynników rządowych, które spowodują powszechną mobilizację. Oczekuję zaangażowania Polskiej Organizacji Turystycznej, której zadaniem jest właśnie promocja Polski w świecie. Liczę na media. Jestem wdzięczny prezydentowi Komorowskiemu, który okazał swoje zainteresowanie i stara się pomóc.

PAP: Był pan w tych miejscach, które z nami konkurują?

J.P.: Tak, znam wielu naszych konkurentów. Połowa z nich nieznana jest przeciętnemu Polakowi, a myślę o klifie Moher w Irlandii, lesie deszczowym Yunque w Portoryko, Wyspie Jeju w Korei, lesie namorzynowym Sundarbans w Bangladeszu, Górze Yushan w Chinach, czy o Puerto Princesa - podziemnej rzece na Filipinach.

PAP: Ile razy był pan na Mazurach? Ma pan tam swoje ulubione miejsce?

J.P.: Wychowałem się w Ełku, stąd mój sentyment do Krainy Wielkich Jezior. Nie bywam tam zbyt często, ale za każdym razem, kiedy wracam, odczuwam magnetyzm unikalnego pomnika przyrody, w niewielkim stopniu przekształconym przez człowieka, w którym spotykałem bobry, dzikiego konika polskiego, orła bielika czy żubra. Jestem zafascynowany Puszczą Borecką. To niezwykle cenny przyrodniczo zakątek, unikalne połączenie prastarych borów i dużych akwenów wodnych. Pływałem też niektórymi szlakami kajakowymi, które dobrze znał najsłynniejszy mazurski turysta ksiądz Karol Wojtyła.

Reklama

PAP Life: Co Polacy mogą zrobić, aby wesprzeć Mazury w walce o wygraną?

J.P.: Promocja i poszerzenie wizerunku naszego kraju leży w naszych rękach. Ja namawiam i apeluję do skoncentrowania uwagi na głosowanie, które powinno stać się wspólnym obywatelskim obowiązkiem, bo mamy niepowtarzalną szansę uczestniczyć w największym przedsięwzięciu promocyjnym w historii polskiej turystyki. Możemy zwrócić na siebie uwagę świata atrakcyjnością destynacji. Widzę też pole do popisu dla młodzieży. Uczestnictwo w tym globalnym megakonkursie będzie dla niej realizacją i doskonaleniem postawy patriotycznej. To kształtowanie cnót obywatelskich, w których przejawia się poczucie odpowiedzialności za rozwój ojczyzny, czy poczucie dumy narodowej. Zatem głosujmy! Najprościej zrobić to sms-em (nr 7155 Mazury). Wszelkie informacje na www.mazurycudnatury.org.

Rozmawiała: Dominika Gwit (PAP Life)