Zbudowany za 5 mln zł system ostrzegania żeglarzy przez nagłym załamaniem się pogody na mazurskich jeziorach składa się z 17 wysokich masztów, które stanęły wzdłuż całego Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Na szczycie każdej z wysokich na 25 metrów konstrukcji zawieszone są lampy, które emitują widoczne w każdej pogodzie w promieniu 8 km żółte światło - przy dobrych prognozach meteo lampy będą pulsować 40 razy na minutę, a w razie zbliżającego się niebezpieczeństwa częstotliwość wzrośnie do 90 błysków na minutę. Zarządca systemu będzie zwiększał częstotliwość błysków na podstawie informacji uzyskanych od Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Reklama

Jak poinformował PAP rzecznik prasowy Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej Dariusz Bogacz, w poniedziałek rozpoczął się odbiór techniczny systemu, pod koniec czerwca zaplanowano odbiór budowlany. "Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, system rozpocznie pracę w lipcu" - powiedział Bogacz.

System ostrzegania dobrze ocenia szef mazurskiego WOPR Zbigniew Kurowicki. Uważa on jednak, że może się nie sprawdzić. "Rzecz leży u podstaw, czyli w prognozach pogody. System ten ma być włączany, gdy są niepomyślne prognozy dla Mazur. A w tej chwili nie ma dokładnych prognoz dla Mazur, bo w tym regionie nie ma radaru pogodowego, który pozwala na precyzyjne ich stawianie. Najbliższe takie radary są w Legionowie i Gdańsku; nie pokrywają swym zasięgiem Mazur" - powiedział Kurowicki. Jego zdaniem, gdy maszty będą włączane, a burza nie nadejdzie, żeglarze przestaną zwracać uwagę na sygnały świetlne.

Obawy Kurowickiego podziela także Dariusz Bogacz. "Mnóstwo razy rozmawialiśmy o tym radarze pogodowym, ale jego ustawienie jest wyłącznie w kwestii Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. My nie możemy realizować zadań, które do nas nie należą" - powiedział Bogacz i dodał, że RZGW również obawia się, że kosztowny system może nie spełnić swojej roli właśnie z powodu niedokładnych prognoz dla Wielkich Jezior Mazurskich.

Prace nad projektem automatycznego systemu powiadamiania żeglarzy o niebezpiecznych zjawiskach meteo rozpoczęto po tzw. białym szkwale nad mazurskimi jeziorami, który przed trzema laty spowodował śmierć 12 osób. Gwałtowna burza i wiatr wiejący z prędkością 130 km/godz. wywołały wówczas trzymetrowe fale, które zatapiały jachty i żaglówki. Blisko 70 osób wyłowili z wody ratownicy.