Oczywiście na pomysł komercyjnych lotów w kosmos wpaść mógł nie, kto inny, jak właśnie Richard Branson - ekscentryczny milioner inicjujący przedsięwzięcie za przedsięwzięciem, a przede wszystkim, realizujący swoje marzenia. Mającemu na koncie miliony dolarów biznesmenowi niewielu już zostało do osiągnięcia, oprócz sięgnięcia gwiazd. Ma już m.in. własne linie lotnicze, wytwórnię płytową i sieć telefonii komórkowej. A skoro do tej pory zawsze udawało mu się przekłuwać swoje pomysły w sukces, to, czemu nie miałoby tak być z lotami w kosmos. I jest.

Reklama

Uruchomiony przez niego projekt Virgin Galactic ma szansę stać się pierwszym biurem podróży oferującym wycieczki w kosmos. Jak twierdzi Branson, wszystko jest gotowe na przyjęcie pierwszych pasażerów, a ci - mimo wysokich cen - ustawiają się w kolejce. Wykupionych już jest ponad 500 biletów na kosmiczną wycieczkę.

Na liście oczekujących na pierwsze loty znajdują się już takie osobistości jak Angelina Jolie, Russell Brand czy Stephen Hawking. Oczywiście pierwsza podróż należeć będzie do samego Bransona.

Wylot statków kosmicznych odbywać się będzie z mieszczącej się w Nowym Meksyku siedziby firmy.

Ekscentryczny projekt musiał się powieść skoro maczały w nim palce największe gwiazdy biznesu, techniki, architektury. Wspólnikiem Bransona w Virgin Galactic jest nie kto inny, a sam Paul Allen, współzałożyciel Microsoftu i jeden z najbogatszych ludzi na świecie. Zaś za projekt futurystycznego terminalu, z którego mają startować samoloty wynoszące śmiałków w kosmos, odpowiada światowej sławy architekt, Norman Foster.

Głównym konstruktorem zatrudnionym przez Virgin Galactic jest Burt Rutan - twórca odrzutowca Virgin Atlantic GlobalFlyer. To właśnie nim Steve Fossett obleciał kulę ziemską bez międzylądowań i tankowania. Rutan to również budowniczy SpaceShipOne, pierwszego prywatnego załogowego statku, który w 2004 roku dotarł w przestrzeń kosmiczną.

Na każdego z przyszłych pasażerów czekają już nowej generacji statki kosmiczne. Każdy z nich zabierze po sześciu pasażerów w loty suborbitalne, czyli nie kierujące się jeszcze na orbitę, ale przenoszące pasażerów na pięć minut w stan nieważkości. Na krótką chwilę będą oni mogli też podziwiać przez okno nasz glob. Cała podróż ma trwać dwie i pół godziny, w trakcie, których na pasażerów z pewnością czeka dużo emocji.

Pierwsze kosmiczne wycieczki planowane są już na koniec tego roku. I wszystko wskazuje na to, że tak się stanie. Już teraz na pustyni Nowego Meksyku trwają loty testowe Space-ShipTwo i wynoszącego go do granicy stratosfery samolotu VMS Eve. Na razie wszystko idzie jak po maśle, a wizja Bransona wydaje się być jak najbardziej realna.

Reklama