Podobnie jak plaże, również antyczny teatr grecki w Aspendos, 37 kilometrów od kurortu Side, nie jest już zagrożony. Wiatr na szczęście zmienił kierunek. Turyści mogą ponowne zwiedzać ten słynny zabytek.

Reklama

To był największy pożar, jaki kiedykolwiek wybuchł w tym regionie Turcji. Płonęło dziesięć tysięcy hektarów lasów w Antalyi - prowincji położonej nad Morzem Śródziemnym, tłumnie odwiedzanej przez turystów, w tym wielu z Polski. Co roku przyjeżdża tam siedem milionów ludzi spragnionych słońca i czystych plaż.

Teraz z wyjątkiem trzech ognisk, pożar w górzystych rejonach prowincji został ugaszony lub jest pod kontrolą - poinformował minister ochrony środowiska i leśnictwa Veysel Eroglu.

Rozprzestrzenianiu się ognia sprzyjały silne wiatry, wiejące z prędkością nawet do 70 kilometrów na godzinę, które zniszczyły również trakcje przesyłu prądu. Władze nie wykluczają, że właśnie iskrzenie zrywanych drutów mogło spowodować pożar.

Od piątku trzeba było ewakuować setki mieszkańców zagrożonych wsi. W najbardziej dotkniętej przez ogień wiosce Karatas żywioł zniszczył około 60 domów. W jednym z nich strażacy natknęli się na ciało mężczyzny, inny mieszkaniec uznany jest za zaginionego.

Z ogniem walczy prawie 1300 strażaków i ratowników, wspieranych przez samoloty i śmigłowce gaśnicze. Akcje ratowniczą utrudniają również niebywała susza, bezdroża oraz gęsty dym.