Jak wynika z raportu internetowej platformy Fru.pl, specjalizującej się w rezerwacji biletów lotniczych, do którego dotarł DGP, w 2011 r. więcej Polaków poleciało do Nowego Jorku niż do Rzymu czy Barcelony. Z wyliczeń platformy wynika, że zainteresowanie lotami do USA w ciągu ostatnich dwóch lat zwiększyło się o prawie 40 proc. I to głównie jeśli chodzi o pobyt maksymalnie do 40 dni. W takim czasie raczej nie ma mowy o pracy zarobkowej. Na popularność tego kierunku wskazują też inni. – mówi Magdalena Fijołek z internetowego centrum podróży eSky.pl.
Jak dodaje, jest to o tyle ważne zjawisko, że nie dotyczy wyłącznie okresu wakacyjnego – jak to było jeszcze kilka lat temu i co mogliśmy tłumaczyć popularnością programów typu Work & Travel. Obecnie do Stanów Zjednoczonych jeździmy nie tylko po to, żeby realizować „amerykańskie marzenie”, ale również po to, żeby poznać ten kraj czy odwiedzić bliskich, którzy wyjechali tam przed laty.
Ale nie tylko to jest powodem. Na rozwój turystyki najbardziej wpłynął spadek cen. Tylko w porównaniu z zeszłym rokiem obniżyły się one o 10 proc. Z klei w ciągu kilku lat odnotowały spadek o kilkadziesiąt procent. Jeszcze 3–4 lata temu bilety do Los Angeles kosztowały 3–4 tys. zł. Dziś jest to przynajmniej 1 tys. zł mniej. Tanie są też noclegi. Nocleg w dwuosobowym pokoju w trzygwiazdkowym hotelu na Manhattanie to koszt od około 327 zł za dobę, w Chicago od 107 zł, a w Los Angeles – 245 zł.
– mówi Joanna Woroniecka z Centrum Rezerwacji Fru.pl. Spadek cen jest efektem coraz większej liczby promocji – bilety można kupić z 30-proc. rabatem.
– mówi Magda Fijołek.
Wschodnie Wybrzeże to i tak najchętniej odwiedzany zakątek USA według raportu Fru.pl.
Zdecydowanym hitem ubiegłego roku był Nowy Jork. W 2011 roku odwiedziło go aż ponad 38 proc. turystów wybierających się do USA. Na drugim miejscy znalazło się Chicago. Za cel podróży obrało je 14 proc. użytkowników serwisu. Kolejne w zestawieniu Los Angeles wybrało 8 proc. podróżujących, niewiele mniej odwiedziło w 2011 roku Miami.