Grecka wyspa Zakinthos piękną oazą dla... oszustów

Słynąca z ruin z czasów Republiki Weneckiej grecka wyspa Zakinthos od niedawna znana jest też jako wyspa niewidomych. Greckie ministerstwo zdrowia bada, dlaczego tak wielu jej mieszkańców pobiera zasiłek dla osób dotkniętych ślepotą.

wróć do artykułu
  • ~z
    (2012-04-07 08:56)
    brawo las -dziekuje za kommentarz-
  • ~xyz
    (2012-04-05 14:39)
    A my się na nich zrzucamy - PO...rażka
  • ~SZAKAL
    (2012-04-05 14:59)
    Jeszcze ciut - ciut i u nas będzie to samo. Bo MY nie możemy być gorsi, ale NAJLEPSI. Prawda panie prezesie ??
  • ~LAS
    (2012-04-05 15:05)
    Wczoraj w Atenach zastrzelił się 77-letni grecki emeryt, który nie miał już z czego żyć. Taką starość " zabezpieczył " mu jego rząd. Po tym samobójstwie na ulice wyszły tłumy protestując przeciwko następnym cięciom budzetowym. To nie oszustwa obywateli zniszczyły grecką gospodarkę, ale globalni bankierzy i skorumpowani greccy poliitycy.
  • ~czesio & maslana
    (2012-04-05 21:21)
    Waldemar Łysiak powiedział kiedyś, że: “Dołęga-Mostowicz (autor Nikodema Dyzmy) był wielkim prorokiem, bowiem cała książkę poświęcił L. Wałęsie i to na wiele lat przed jego urodzeniem”. Napisał też W. Łysiak w 1993 roku list otwarty, zaadresowany do lokatora Belwederu: “Namiętność do przebywania w światłach rampy, umiejętność zrzucania z szachownicy pionków, biegłość w czarowaniu mową-trawą o własnym posłannictwie i w tasowaniu kart „z rękawa”, wreszcie nielojalność wobec ludzi, a stałość w noszeniu Bogurodzicy przy klapie – to za mało, aby być mężem stanu i prezydentem państwa”. W jeszcze innym liście otwartym Anna Walentynowicz wzywała Lecha Wałęsę do ujawnienia prawdy o jego kontaktach ze Służbą Bezpieczeństwa, o tym, że nie przeskoczył muru Stoczni Gdańskiej, tylko został dowieziony tam motorówką Marynarki Wojennej. Domagała się też od niego powiedzenia całej prawdy o orgiach seksualnych, organizowanych mu w Belwederze przez “kapciowego” Wachowskiego. Oczywiście, na żaden z tych listów Lech Wałęsa nie odpowiedział.


    Nie ulega też wątpliwości, że w historii Polski było wielu zdrajców i nie jesteśmy pod tym względem ani gorsi ani lepsi niż reszta świata. Ale chyba nie ma takiego drugiego kraju, gdzie półpiśmienny chłop zostałby prezydentem, dostał nagrodę Nobla, sprowadził moralność polityczną do poziomu wojskowej latryny, zniszczył narodowy patriotyzm i na dodatek teraz ma własny Instytut. Dlatego czasem w środku nocy budzi mnie myśl, która nie chce odejść: ile czasu jeszcze musi upłynąć zanim Najjaśniejsza Rzeczpospolita w końcu podźwignie się z kolan i wreszcie uprzątnie nasz Polski dom z brudów.