Co roku z pomocy hiszpańskich lekarzy korzysta około pół miliona turystów z Unii Europejskiej.

Reklama

Tymczasem problemy trwają już trzeci rok i zwykle dochodzi do nich w nadmorskich kurortach. Potrzebujący pomocy obcokrajowcy albo są kierowani do prywatnych przychodni, albo przyjęci w publicznej, jednak po powrocie z wakacji przekonują się, że szpital przesłał na ich konto rachunek. Zwykle przed wizytą turyści są proszeni nie o pokazanie europejskiej karty ubezpieczenia zdrowotnego tylko o podanie numeru karty kredytowej i numeru polisy ubezpieczeniowej.

Zwykle jeśli szpital odmawia darmowej pomocy, to tylko dlatego, że prezentowana karta straciła ważność - zapewnia lekarz pracujący na pogotowiu w Alicante.

Skarg jest tak dużo, że Bruksela wszczęła dochodzenie. Hiszpanii pozostał miesiąc na rozwiązanie problemu. Jeśli tego nie zrobi, sprawa może trafić do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.