Takie mniej rygorystyczne przepisy wprowadzono już wcześniej w innych krajach, ale nie na terenie Unii Europejskiej. Pierwszy wyłom, w British Airways, to wynik wielokrotnie ponawianych badań, czy telefony rzeczywiście mogą w czymś zakłócić pracę elektronicznej aparatury pokładowej.

Przy startach trzeba będzie jednak nadal wyłączać wszystkie urządzenia elektroniczne, aż do osiągnięcia pułapu 3 kilometrów.

Jak donosi BBC, brytyjski regulator CAA poszedł za przykładem amerykańskiego Federalnego Zarządu Lotnictwa, który teraz zastanawia się z kolei nad zezwoleniem na korzystanie z internetu na pokładzie podczas lotu. W zeszłym tygodniu opublikowano taką propozycję, która podkreśla, że informatyka i łączność są dziś o wiele bardziej precyzyjne, niż kiedy opracowywano pierwotne przepisy.

Technologia umożliwiająca korzystanie z internetu w samolocie istnieje i linie lotnicze naciskają na złagodzenie przepisów, licząc na spore zyski ze sprzedaży połączeń bezprzewodowych Wi Fi.