- mówi wiceminister.
Kiedy upada biuro podróży, uruchamia się gwarancję ubezpieczeniową, bądź bankową, z której można pokryć powroty turystów do kraju. Zgodnie z obowiązującymi do niedawna przepisami są one wyższe niż w zeszłym sezonie.
W zeszłym roku zdarzało się bowiem, że wysokość gwarancji nie wystarczała nawet na opłacenie powrotnych samolotów. Wówczas marszałkowie województw musieli dokładać z własnej kasy.
Marta Milewska z Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego nie pozostawia złudzeń. W tym roku marszałkowie nie dołożą ani grosza. Do tej pory nie odzyskali swoich pieniędzy. - mówi rzecznik marszałka Mazowsza Adama Struzika.
Minister sportu i turystyki Joanna Mucha obiecywała, że w tym sezonie utworzy specjalny fundusz gwarancyjny, z którego pokrywane będą koszty sprowadzenia turystów do kraju. Miały się na niego składać biura podróży, ale fundusz nie powstał.
Przez rok urzędnicy nie zdążyli wprowadzić odpowiednich przepisów. W przypadku niewystarczających gwarancji upadającego biura podróży pieniądze znów będą dopłacane z państwowej kasy.
Wiceminister Katarzyna Sobierajska mówi, że zgodnie z nowym pomysłem ministerstwa w powrotach będzie pomagała Polska Organizacja Turystyczna. - dodaje wiceminister sportu i turystyki.
Do tej pory Polska Organizacja Turystyczna zajmowała się zupełnie czym innym, głównie promowaniem Polski i reklamowaniem naszego kraju jako atrakcji turystycznej. W tym sezonie upadły już dwa biura podróży, powiązane z turecką grupą finansową GTI Travel i R'Tur. Klienci biur musieli wracać z urlopów z Turcji, Egiptu, Tunezji, Majorki, Bułgarii, z Rodos i Krety.