– mówi Agnieszka Wirkowska, ekspertka portalu Noclegi.pl. – – wyjaśnia i dodaje, że taniej niż w tej chwili już nie będzie.
Jeśli chodzi o najpopularniejsze miejscowości w polskich górach, to można spodziewać się wzrostu nawet 60 proc. ceny, tak jak w Wiśle, gdzie obecnie trzeba zapłacić średnio 54 złote za osobę za noc, a średnia w zeszłym sezonie przekroczyła 88 złotych. Mniejsze wzrosty – około 30 proc. przewidywane są w Zakopanem (obecnie 58 złotych) i Karpaczu (65 złotych).
Alternatywą może być górski wypoczynek w mniej popularnych Brennej czy Poroninie, gdzie bez problemu można znaleźć noclegi od 40 złotych albo w tak mało znanych miejscowościach jak na przykład podhalański Ząb.
-– podkreśla Wirkowska. Już teraz rezerwujący muszą liczyć się z cenami sięgającymi 84 złotych za noc. Tak jest w Sopocie, ale w Gdańsku i Gdyni średnie ceny też zbliżają się już do 70 złotych.
Oznacza to, że tygodniowy wypad czteroosobowej rodziny do Wisły, wiąże się z wydatkiem 1536 złotych, natomiast ta sama rodzina w Sopocie musi wydać aż 2324 złotych! To już cena wypoczynku za granicą. Jednak miłośnicy sportów wodnych i plażowania nie muszą rezygnować z wakacji w kraju – ceny o jedną trzecią niższe od tych trójmiejskich proponują miejscowości mniej popularne jak nadmorskie Sianożęty i Pogorzelica czy mazurskie Wilkasy lub Miłomłyn, które być może nie zawsze oferują hałaśliwą atmosferę kurortu i tłumy na deptakach, dają za to szansę na spokojniejszy wypoczynek i kontakt z przyrodą.