Zdaniem geologów, którzy w poniedziałek dokonali szacunkowej oceny osuwiska z pokładu helikoptera, w sumie mogło runąć ponad 100 tys. metrów sześciennych materiału – zasięg zjawiska był "ogromny". Skały osunęły się w niedzielne popołudnie, krótko po godzinie 15.00 – potwierdziły władze Tyrolu.
Szlak górski został zamknięty
Aby dokładniej ocenić wielkość osuwiska, koniecznie będzie rozpoczęcie pomiarów, które dostarczą bardziej precyzyjnych informacji – dodały władze. Szlak górski w tamtym rejonie został już zamknięty.
Geolodzy jako przyczynę niedzielnego osuwiska skalnego widzą w nieustannie przesuwającym się poziomie wiecznej zmarzliny w najwyższej części Alp. "Podczas lotu zwiadowczego zauważono odsłonięte obszary lodu. Nie można wykluczyć też kolejnego osuwania się skał w tym wysokogórskim obszarze" – poinformowali eksperci.
Osuwisko
Osuwisko, złożone z materiału skalnego i lawiny błotnej, osiągnęło długość blisko dwóch kilometrów. Zniknęła część szczytu górskiego. Kilka minut po runięciu skał uformował się dziki potok, który minął położoną w dolinie osadę Jamtalhuette zaledwie o kilka metrów. Na szczęście nikogo nie było na drodze – opowiedział ratownik górski Riccardo Mizio, który był świadkiem zdarzenia.
Tuż po zdarzeniu nad terenem osuwiska przeleciał policyjny helikopter, którego załoga "na szczęście nie zauważyła żadnych alpinistów ani turystów" – dowiedział się „Kronen Zeitung”.
Warszawiak z wyboru. Do stolicy przyjechał z Pomorza. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. W „Dzienniku” od października 2022 roku, wcześniej pracował w Polskiej Agencji Prasowej. Interesuje się polityką i sportem. Lubi chodzić na demonstrację i uliczne protesty. Rzadziej, niestety, można go spotkać w teatrze. Wolne chwile spędza słuchając rapu. Najczęściej napisanego cyrylicą. Prywatnie fan Chelsea Londyn. Ta miłość w tym roku osiągnęła pełnoletność.