Urodę białogórskich plaż docenił Tadeusz Konwicki, który właśnie tutaj nakręcił intymny „Ostatni dzień lata” z Ireną Laskowską i Janem Machulskim grającymi parę nieznajomych, którzy spotykają się nad Bałtykiem.

Reklama

Nic dziwnego, bo plaże są naprawdę fotogeniczne. Przepiękne: szerokie, połyskujące w słońcu, zamknięte wydmami porośniętymi kosówką. Tę karłowatą, powykręcaną odmianę sosny, typową dla obszarów górskich zasadzili tu Niemcy przed drugą wojną światową. Wcześniej nadmorskie diuny były nagie i białe jak śnieg - stąd nazwa miejscowości: Białogóra.

Jej okolice to jeden z ostatnich niezadeptanych fragmentów bałtyckiego wybrzeża. Gdy sąsiednie kurorty pękają w szwach, tutaj wciąż można znaleźć kawałek plaży tylko dla siebie. Wystarczy przespacerować się kilkaset metrów na zachód w stronę Lubiatowa albo na wschód - w kierunku Dębek. Im dalej, tym mniej ręczników, koców, parawanów…

Możesz mieć pewność, że po wykopaniu w piasku i oznakowaniu swojego zacisznego grajdołka, nikt nie zbliży się do Ciebie na odległość mniejszą niż 50 metrów.

Spacer tylko we dwoje?

Jedna z przyjemniejszych tras prowadzi do niedalekich Dębek przez przerzucony ponad Piaśnicą drewniany mostek. Ma trochę ponad sześć kilometrów, biegnie skrajem wydm i zahacza o dwa tereny chronionej przyrody: bogaty w storczyki rezerwat Piaśnickie Łąki i bajeczne bory bażynowe w rezerwacie Białogóra.