Dziennik Gazeta Prawana logo

Spędź wakacje z dzieckiem na wsi. Sezon na agroturystykę

19 czerwca 2011, 11:42
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Spędź wakacje z dzieckiem na wsi. Sezon na agroturystykę
Shutterstock
Gospodarstwo agroturystyczne to doskonały pomysł na rodzinne wakacje - pod warunkiem że do szczęścia nie potrzebujemy przepełnionego hotelu w modnym kurorcie i nie złożymy reklamacji na piejącego zbyt wcześnie koguta.

Zmęczeni miejskim zgiełkiem, pośpiechem i spalinami z przyjemnością zregenerujemy siły gdzieś daleko od szosy, centrów handlowych i multipleksów, na skraju lasu, w pobliżu rzeki czy jeziora. Czyste powietrze, cisza, spokój, zapach łąki, a do tego swojskie, zdrowe jadło.

Pobyt na wsi to świetna okazja do prawdziwego wypoczynku, nierzadko sentymentalny powrót do dzieciństwa. Dla dzieci zaś to wielka przygoda. Mogą poczuć się jak farmerzy z bajki "Weterynarz Fred", zobaczyć, skąd naprawdę pochodzi mleko, jak kury wysiadują jaja, czy żaba faktycznie jest zamienionym księciem, czy bocian przynosi dzieci, czy świnki wyglądają jak te z wieczorynki "Świnka Peppa".

Właściciele domów nie tylko pokazują, ale i zachęcają gości do spróbowania sił na roli. Tata zbiera siano (to lepsze niż siłownia), mama przygotowuje z gospodynią konfitury (dobra pamiątka z wakacji), a dzieci karmią kurki. Sielanka.

W gospodarstwie Pod Brzozami w Grochowach gospodarze wyprowadzają rano na łąkę kucyka, krowę i kozią rodzinę w asyście najmłodszych gości, wieczorem ponowna wyprawa - tym razem po zwierzęta. Doglądanie ich, karmienie, dojenie krów, zobaczenie (tylko w obecności dorosłego) kombajnu - to frajda dla dzieci. Podobnie dzieje się w setkach innych gospodarstw agroturystycznych.

W Chacie u Kowola w Kluczewie dorośli mogą pomagać przy żniwach, a dzieci w tym czasie wożone są bryczką, w gospodarstwach nad Biebrzą dzieci odwiedzają stajnie, mogą uczyć się jeździć konno, wraz z rodzicami podpatrywać, jak piecze się słynny sękacz. Niemal wszędzie hitem są konkursy w dojeniu krów. Prawie jak w "Chłopach"

Wypoczynek na wsi daje szansę na spotkanie z kulturą ludową. Miejsc, gdzie faktycznie kultywuje się stare tradycje, jest już niewiele, ale za sprawą różnych stowarzyszeń (w tym agroturystycznych) do łask wracają zapomniane już rzemiosła, pieśni i zwyczaje. Dla kilkulatka wizyta w warsztacie stolarskim, garncarskim, kowalskim, na ludowym jarmarku czy imprezie folklorystycznej może być większą atrakcją niż gry komputerowe czy DVD.

Warto odwiedzić pracownie tkackie, które do tej pory dzieciom kojarzyły się tylko z kołowrotkiem w "Śpiącej królewnie" czy z latającym dywanem Alladyna. Na Podlasiu zobaczą piękne tkaniny i dywany tkane na krosnach, barwione wywarem z łusek cebuli, kory dębowej i liści pokrzywy. Na Podkarpaciu popularnością cieszą się warsztaty bibułkarskie (kręcenie ozdób z bibuły i krepiny). Dzieci bardzo chętnie uczestniczą w pokazach i nauce rękodzieła - zrobione przez siebie gliniane naczynia czy słomiane figurki zabiorą na pamiątkę.

Gospodarstwa agroturystyczne proponują bardzo różny standard i formy zakwaterowania. Można mieszkać w domu razem z gospodarzami albo w namiocie na podwórzu, ale najlepiej cieszyć się prywatnością i swobodą w oddzielnym domu z własną kuchnią, łazienką i ogrodem. Wyjątkowym doświadczeniem jest nocowanie w odrestaurowanych chałupach i stodołach pamiętających jeszcze - jak np. u państwa Jachymków w Guciowie - XIX wiek albo w zagrodzie w starym stylu - jak w Gościńcu Drumlin na Suwalszczyźnie czy w chacie ze strzechą jak w Agroturystyce Gacanek w Borach Tucholskich. Zapach drewna, stare sprzęty, makatki, tajemnicze skrzynie i drewniane meble - dla dzieci wychowywanych w erze plastiku i masowej produkcji to jak noc w muzeum.

Gospodarze prześcigają się w pomysłach i udogodnieniach - również dla dzieci. Place zabaw, piaskownice, niewielkie baseny, rowery (także z fotelikami) i rowerki, zabawki, książeczki, sprzęt sportowy, boisko, a do tego kajaki, łódki. Gospodarze pokażą okolicę, często mają uprawnienia przewodnickie, zabiorą gości na grzyby, zorganizują ognisko (może nawet w towarzystwie miejscowego muzykanta), a przede wszystkim zadbają o dobrobyt kulinarny. Zdrowe, świeże pokarmy przyrządzane według tradycyjnych receptur, naturalne składniki, regionalne przysmaki, owoce prosto z sadu, mięso i wędliny własnej roboty, miód z pasieki, domowe pasztety i dżemy - takiego menu trudno szukać nawet w najlepszych hotelach. Wiele gospodarstw ma certyfikaty upraw ekologicznych. Podda się nawet największy Tadek niejadek.

Przed wyjazdem sprawdź:

- położenie gospodarstwa (np. jak daleko od drogi),

- odległość i jakość pobliskiego kąpieliska (może okazać się, że przed domem płynie rzeka, ale ma niebezpieczny nurt),

- atrakcje w pobliżu (łąka, las, apteka, sklep itd.),

- czy miejsce z urządzeniami i sprzętem rolniczym oddzielone jest od części wypoczynkowej (traktor, widły, grabie itd.),

- w przypadku dziecka alergicznego konieczna jest konsultacja z lekarzem. Alergia na sierść zwierząt i pyłki traw może przekreślić plany pięknych wakacji

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj