Według prezesa Izby, do Egiptu co roku wyjeżdżało ok. 600 tys. turystów, do Tunezji ok. 200 tys., a do Maroka ok. 50 tys. "Wydarzenia polityczne w krajach Afryki Północnej przyczynią się do tego, że Polaków w każdym z tych krajów będzie w tym roku prawdopodobnie o 50 proc. mniej. To jednak szacunki, a realne liczby będziemy znali po zakończeniu sezonu" - powiedział Korsak.

Dodał, że ci, którzy planowali odpoczynek w tych krajach, ale zrezygnowali, decydują się na wyjazdy do Turcji, Bułgarii, czy Grecji.

Wiceprezes biura podróży Exim Tours Abdelfettah Gaida zastrzega, że jeszcze za wcześnie na ocenę tegorocznego sezonu turystycznego. "Dla touroperatorów sytuacja na rynku (stoi pod - PAP) znakiem zapytania. Myślę, że wielu Polaków zdecyduje się na oferty last minute. Liczymy na to, że ci, którzy planowali spędzić wakacje za granicą, podejmą decyzję stosunkowo późno: w czerwcu, lipcu, czy sierpniu" - powiedział PAP.

Jego zdaniem z powodu wydarzeń politycznych w państwach Afryki Północnej ceny wycieczek do tych krajów są niższe, niż przed rokiem. "Dlatego część Polaków, która (...) nie planowała wakacji za granicą, może zdecydować się na wyjazd do Egiptu czy Tunezji. Możemy, więc zdobyć nowych klientów" - uważa wiceprezes.

Jednak i w jego opinii polskich turystów w tych krajach będzie w tym roku mniej, niż w ubiegłym. "Szacuję, że do Tunezji może przyjechać nawet o 40 proc. mniej turystów z Polski niż przed rokiem - ok. 120 tys. Do Egiptu także mniej, ok. 450 - 500 tys. turystów" - powiedział Abdelfettah Gaida.

Gaida zwraca uwagę na rozwój turystyki w Maroku. Spodziewa się, że w tym roku przyjedzie tam na wypoczynek więcej osób niż przed rokiem. Równocześnie dodaje, że w tym kraju ważna jest jakość usług, stąd przychody z turystyki są sporo większe, niż w Tunezji, mimo że liczba turystów przyjeżdżających do Maroka jest porównywalna.

Zdaniem wiceprezesa znaczna część turystów, którzy zrezygnują z wyjazdów do Afryki Północnej, zapewne wybierze w tym roku Turcję, choć będą to droższe wakacje niż przed rokiem. "Nie oczekuję jednak boomu, jeśli chodzi o Grecję, Hiszpanię, czy Bułgarię" - powiedział Gaida.

Także właściciel biura turystycznego Happy Tour Jacek Woźniak uważa, że do Tunezji w tym roku przyjedzie mniej turystów z Polski. "W efekcie nie tylko sytuacji politycznej w tym kraju, ale także dlatego, że w Tunezji od kilku lat prawie (...)nie inwestuje się w turystykę. Standard hoteli w tym kraju jest niższy w porównaniu z Egiptem. W kraju piramid inwestycje są z kolei gigantyczne" - mówił PAP.


W jego ocenie w tym roku warto wybrać się do krajów Afryki Północnej ze względu na niskie ceny. "Będą niższe niż przed rokiem" - zaznacza. Według niego wycieczki do Egiptu mogą być w tym roku tańsze o ok. 15 proc., niż przed rokiem, a za wakacje w Tunezji jeszcze mniej zapłacimy.

On także uważa, że w najbliższych latach coraz więcej Polaków zacznie wyjeżdżać do Maroka. "Ten kraj liczbą turystów będzie stopniowo zbliżał się do Tunezji. A trzeba pamiętać o tym, że standard marokańskich hoteli jest wyższy niż tunezyjskich. Ceny są jednak wyższe" - powiedział Woźniak. W jego opinii "turystycznym odkryciem" tego sezonu w Maroku może okazać się rejon miasta Saidia, położony na wybrzeżu Morza Śródziemnego niedaleko granicy z Algierią, który dopiero rozwija się turystycznie.

Woźniak jest przekonany też, że na spadku liczby polskich turystów wyjeżdżających do krajów Afryki Północnej zyska m.in. Turcja. "Drugim takim kierunkiem może być turecka część Cypru. Od kilku lat ceny wyjazdów do tego kraju rosną i jeszcze nigdy Turcja nie była tak droga, jak w tym roku " - podkreśla. Także w tym roku spodziewa się on tłumów w Turcji. Zwraca też uwagę na zdecydowany wzrost cen w Grecji, Bułgarii i Hiszpanii.