18 proc. pasażerów komunikacji miejskiej przyznaje się do jazdy na gapę. Najczęściej tłumaczą to zapominalstwem lub niedostępnością biletów. 36 proc. gapowiczów nie kupuje biletu, licząc, że uniknie kontroli. 33 proc. oszczędza pieniądze - wynika z badania ośrodka IMAS.

Z badania, przeprowadzonego dla Krajowego Rejestru Długów wynika, że pod względem osiąganych dochodów gapowicze nie różnią się w istotny sposób od osób kasujących bilety. Zatem to nie brak pieniędzy jest przyczyną niepłacenia za przejazd - oceniono.

39 proc. korzystających z komunikacji miejskiej uważa, że gdyby wszyscy płacili za bilety, to warunki w jakich codziennie podróżują pasażerowie poprawiłyby się. Jednocześnie dwa razy więcej osób kasuje bilety z obawy przed karą za jego brak, niż dlatego że widzi związek między ich kupowaniem, a jakością komunikacji miejskiej.

Chcemy zmienić ten obraz, pokazać pasażerom, że wpływy z biletów są bardzo istotnym źródłem inwestycji w tramwaje i autobusy, z których korzystają - powiedział prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Adam Łącki. Poinformował, że we wtorek z Zarządem Transportu Miejskiego w Warszawie oraz Miejskim Przedsiębiorstwem Komunikacji we Wrocławiu będą zorganizowane happeningi pod hasłem "Nie gap się, bo zostaniesz gapowiczem". Specjalne zespoły będą informowały pasażerów, jakie konsekwencje może mieć jazda bez biletu dla miejskiej komunikacji i kieszeni gapowicza.

W opinii badanych, przy zwiększeniu wpływów ze sprzedaży biletów, spółki zajmujące się obsługą komunikacji w mieście zostałyby dofinansowane w taki sposób, by mogły zainwestować np. w klimatyzację w pojazdach, czy też odpowiednio rozbudować siatkę połączeń. 26 proc. z badanych doszło do wniosku, że zmniejszenie się liczby osób podróżujących bez biletu mogłoby mieć realny wpływ na obniżenie ceny biletów komunikacji miejskiej, które przez 26 proc. samych gapowiczów uważane są za zbyt drogie.

Jazda na gapę jest według większości społeczeństwa działaniem świadomym i zamierzonym, a zachowanie osób podróżujących komunikacją miejską bez biletu ocenione zostało przez 61 proc. badanych za przejaw nieuczciwości.

Do jazdy na gapę przyznało się około 18 proc. pasażerów komunikacji miejskiej. Swe zachowanie tłumaczyli najczęściej zapominalstwem lub niedostępnością biletów. Jednak aż 36 proc. z nich wskazało, że jeździ bez ważnego biletu, licząc na to, że uda im się uniknąć kontroli, a 33 proc., że oszczędza w ten sposób pieniądze.

Pośród notowanych w Krajowym Rejestrze Długów gapowiczów przeważają mężczyźni - stanowią 62 proc. wszystkich osób wpisanych do KRD w związku z podróżą komunikacją miejską bez ważnego biletu.

Gapowicze są najczęściej osobami młodymi - 69 proc. z badanych osób, które przyznały się do niekasowania biletów jest w wieku 18-35 lat. Dane te również znajdują odzwierciedlenie w statystykach KRD, gdzie ta grupa wiekowa stanowi prawie 2/3 dopisanych do rejestru. Najliczniej reprezentowaną w KRD grupą gapowiczów są mężczyźni w wieku 26-35 lat (ponad 34 proc. wszystkich gapowiczów).

44 proc. biorących udział w badaniu pasażerów gapowiczów uniknęło do tej pory kary za jazdę bez biletu. Co druga spośród osób, które otrzymały mandat przyznała, że kara ta zdyscyplinowała ją i nakłoniła do zmiany zachowania. Jednak 16 proc. spośród tych, którzy przyznali się do tego, że nie płacą za mandat wskazało, że nie zrobiła tego, ponieważ nie grożą im żadne konsekwencje w związku z nieopłaceniem mandatu.

Badanie dla KRD przeprowadził ośrodek IMAS International na ogólnopolskiej próbie 505 Polaków w wieku 18-54 lata na początku września.