W zamku prowadzone są właśnie prace wykończeniowe. Jego właściciel Jan Karaszewski w rozmowie z PAP przyznał, że pierwszych gości hotel przyjmie jeszcze w tym sezonie turystyczny, choć oficjalne otwarcie planowane jest na wrzesień.

Hotel nazywać się będzie St. Bruno - nazwa nawiązuje do św. Brunona z Kwerfurtu, który wedle legendy zginął z rąk pogan nad brzegiem Niegocina w 1009 roku. Św. Brunon jest patronem Giżycka. W hotelu będzie 70 pokoi (w sumie 169 miejsc noclegowych), restauracja z oranżerią, basen, mediSPA, kręgielnia, klub nocny. Obiekt będzie cztero- lub pięciogwiazdkowy (decyzja jeszcze nie zapadła - PAP), znajdzie w nim pracę ok. 60 osób.

"Choć hotel funkcjonował będzie w pokrzyżackim średniowiecznym zamku, stylem nawiązywać będzie do lat 20 XX wieku i funkcjonujących w tamtym okresie kurortów - uzdrowisk. Marzy mi się stworzenie w Giżycku kurortu na miarę Sopotu czy Międzyzdrojów, bo to miasto ma w sobie taki potencjał. Nie chcę się też w kwestii wystroju licytować z zamkiem w Rynie, który ściśle nawiązuje do swych historycznych korzeni" - powiedział PAP Karaszewski. Dodał, że dysponuje zdjęciami zamku z tamtego okresu i wykorzystuje je przygotowując hotel. W zamku będzie można oglądać rekwizyty odnalezione w czasie prac budowlanych.

Zbudowany w XIV wieku giżycki zamek przez lata był w tak fatalnym stanie, że w 2007 roku dwukrotnie waliły się jego ściany. Prokuratura prowadziła nawet w tej sprawie śledztwo, ale uznała, że właściciele zabytku zmieniali się tak szybko, że nie da się ustalić, kto odpowiada za doprowadzenie zamku do ruiny i umorzyła postępowanie.


"Gdy w 2009 roku kupiłem zamek nawet bliskie mi osoby pukały się w czoło. Była to kompletna ruina. Żeby urządzić w nim hotel należało m.in. wbić pod zamek betonowe pale, ponieważ grunt pod zamkiem zaczął osiadać. Ponadto, coraz gorszy stan więźby dachowej, powodował, że zaczęła ona wypychać ściany na zewnątrz" - przyznał właściciel zamku. Dodał, że z powodu wysokiego poziomu wód gruntowych (teren jest otoczony jeziorami) podobne umocnienia wykonano także pod obiekty, które dobudowano tj. basztę i dwór.

Urządzony w giżyckim zamku hotel jest trzecim tego typu obiektem w woj. warmińsko-mazurskim. Od kilku lat w pokrzyżackim zamku z sukcesem działa hotel w Rynie, przed dwoma tygodniami na przedzamczu zamku w Lidzbarku Warmińskim otwarto hotel "Krasicki". Wszystkie te obiekty przed przekształceniem je w hotele były w kiepskim stanie i wymagały wielkich nakładów finansowych. Karaszewski w giżycki zamek zainwestował ponad 30 mln zł. Hotelarze zgodnie twierdzą, że inwestowanie w zabytkowe obiekty ma sens ponieważ jest grupa turystów, którzy dysponują sporymi pieniędzmi i chcą odpoczywać w niebanalnych, luksusowych wnętrzach. Dotychczas nie było takich na Mazurach.

Z adaptowania zamków na hotele zadowolona jest Małgorzata Jackiewicz-Garniec, współautorka książki "Zamki państwa krzyżackiego w dawnych Prusach. Powiśle, Warmia, Mazury". "Dzięki temu obiekty te żyją, są otwarte dla ludzi, nie popadają w ruinę" - zauważyła Jackiewicz-Garniec.