Pociąg TLK Gwarek wyruszył przed 6 rano. Na miejsce dotarł na kwadrans
przed końcem doby. Po drodze zatrzymywał się na wielogodzinne postoje.
Najpierw śmierć jednego z pasażerów, później awaria sieci trakcyjnej.
Pociąg nie był klimatyzowany, przewoźnik nie zorganizował także komunikacji zastępczej. W sumie pasażerowie przez 9 godzin jechali, a przez drugie tyle czekali, żeby jechać.
– wyjaśniła rzeczniczka PKP Intercity, Katarzyna Grzduk.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło X-news
Powiązane
Zobacz
|