Prawie pół roku – tyle czekał na odpowiedź na reklamację wycieczki jeden z klientów biura podróży, którego pełnomocnikiem jest dr Piotr Cybula, radca prawny oraz autor bloga PrawoTurystyczne.com. Sęk w tym, że w uchwalonej w ub.r. ustawie z 24 listopada 2017 r. o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 548 ze zm.), która obowiązuje od 1 lipca 2018 r., ustawodawca nie przewidział żadnego terminu odpowiedzi na reklamację konsumenta. Według dr. Piotra Cybuli to duży krok w tył w stosunku do wcześniejszego poziomu ochrony klienta, jaki istniał na gruncie obowiązującej wcześniej ustawy o usługach turystycznych. Kluczowe były wówczas dwie reguły:

  • w przypadku odmowy uwzględnienia reklamacji organizator turystyki był obowiązany szczegółowo uzasadnić na piśmie przyczyny odmowy (art. 16b ust. 4 starej ustawy);
  • jeżeli organizator turystyki nie ustosunkował się na piśmie do reklamacji złożonej zgodnie z ust. 3 w terminie 30 dni od dnia jej wpłynięcia, a w razie reklamacji złożonej w trakcie trwania imprezy turystycznej w terminie 30 dni od dnia zakończenia imprezy turystycznej, uważało się, że uznał reklamację za uzasadnioną (art. 16b ust. 5 starej ustawy).

– Odpowiedników tych przepisów nie ma już w nowej ustawie – podkreśla dr Cybula. Skutek? Przedłużające się postępowanie w tego typu sprawach. – Reklamację do organizatora turystyki skierowałem pod koniec stycznia. Odpowiedź otrzymałem w lipcu. Jest bardzo lakoniczna: "W odpowiedzi na Pańskie pismo uprzejmie informuję, że (…) nie uznaję roszczeń Pańskich Klientów". Dodam, że złożona przeze mnie reklamacja była dość szczegółowa, zajmowała prawie cztery strony, a biuro podróży nie jest niszowe. Na gruncie poprzednich przepisów trudno mi sobie wyobrazić taką odpowiedź – relacjonuje prawnik

CZYTAJ WIĘCEJ WE WTORKOWYM WYDANIU DGP >>>