47-letni Leo Recchia wraz z żoną i dwójką dzieci podczas zwiedzania Watykanu, uciekł przed deszczem do restauracji przy Via Della Conciliazione (ulica łączy plac Świętego Piotra z Zamkiem Świętego Anioła na prawym brzegu Tybru).

- Usiedliśmy, mój syn wybrał hot doga z menu. Zamówiliśmy jeszcze dwa plus kanapkę - mówi Recchia w rozmowie z "Il Messaggero". Dodatkowo wzięli cztery puszki coli i butelkę wody mineralnej.

Po chwili okazało się, że rachunek opiewa na 119 euro, czyli ponad 500 zł. To oznacza, że jeden hot dog kosztował 22 euro, kanapka - 7 euro, puszka coli - 6 euro, litrowa butelka wody - 5 euro. Restauracja doliczyła też opłatę za serwis - 17 euro.

To nie jest pierwszy przypadek, w którym klienci skarżą się na ceny we Włoszech. ("Właściciel twierdzi, że są one wyraźnie zapisane w menu, a wynikają z bliskości lokalu od Watykanu"). We wrześniu dwie japońskie turystki zapłaciły w Rzymie 430 euro za dwie porcje spaghetti z rybą i wodę. W styczniu ub.r. w Wenecji czterech japońskich studentów za obiad (smażone warzywa i ryby na pierwsze danie oraz cztery befsztyki i wodę)  - 1100 euro.