Dziennik Gazeta Prawana logo

Płacą tysiące dolarów, żeby przyjechać do… Polski. Często kiepsko kończą

30 marca 2024, 06:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
polska krajobraz
Polska miała być dla nich rajem. Rzeczywistość okazała się brutalna/Shutterstock
Kiedy my odkładamy złotówki z wypłaty na wymarzone zagraniczne wakacje, oni płacą grube tysiące dolarów, żeby tylko przyjechać do Polski. Na dodatek płacą podejrzanym agentom.

Migranci, którzy próbują wyjechać z Filipin płacą tysiące dolarów nie do końca uczciwym agentom, żeby tylko dostać się do Polski. Na miejsce czeka ich mocne zderzenie z "surowym prawem migracyjnym", poinformowała telewizja Al-Dżazira.

Przyjechał do Polski i został zatrzymany

W materiale wyemitowanym przez telewizję pojawiła się historia jednego z imigrantów, który dostał pracę fabryce drobiu w Mławie. "Czekał na koniec zmiany, gdy do zakładu pracy przyszła policja poinformowana wcześniej o zatrudnianiu przez fabrykę nieudokumentowanych pracowników" – przekazała Al-Dżazira.

"Nie wiedziałem, że jestem nielegalny. Myślałem, że moja agencja uzyskała dla mnie pozwolenie na pracę" - tłumaczył się mężczyzna, który został zatrzymany na jeden dzień. Po przesłuchaniu polskie władze imigracyjne uświadomiły Filipińczyka, że zostanie deportowany.

To jedna z historii, jakich wiele. Nieprzyjemna przygoda z podróżą z Filipin do Polski rozpoczyna się zazwyczaj od znalezienia w Internecie "atrakcyjnej" oferty pracy w Polsce. Rekruterzy oferują stabilną i dobrze płatną pracę w Polsce, a nawet bezproblemowe załatwienie stałego pobytu i obywatelstwa. Filipińczycy, którzy pragną odmienić swoje życie na lepsze, płacą takim agentom tysiące dolarów. "W niektórych przypadkach te miejsca pracy w ogóle nie istnieją" - zaznaczyła telewizja Al-Dżazira.

Rząd Filipin wydał ostrzeżenia

Na miejscu zaskoczeni Filipińczycy, którzy często muszą pracować dorywczo za marne pieniądze, dowiadują się, że musieliby mieszkać w Polsce przez co najmniej pięć lat i zdać test z języka polskiego, żeby otrzymać status stałego rezydenta. Równie zdziwieni są, kiedy zapewnione w ogłoszeniu "zakwaterowanie w prywatnym domu" okazuje się wielopokojowym i wieloosobowym mieszkanie, które muszą dzielić z innymi naiwnymi, których ściągnięto do Polski. "Każdego dnia stoimy w kolejkach do łazienki we własnym mieszkaniu" – żaliła się w materiale jedna z filipińskich imigrantek.

Problem jest poważny, Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM) odnotowała bowiem znaczny wzrost liczby filipińskich pracowników w Polsce. Obecnie ma być ich ok. 30 tys. "Rzeczywiście stoją oni w obliczu ryzyka nadużyć lub pogwałcenia ich praw przez niewielkie zarobki, lub wstrzymywane płace oraz niskie jakościowo czy wręcz niehigieniczne zakwaterowanie oferowane przez pracodawców" - podkreśliła IOM.

Także Filipin, świadomy narastającego problemu, wydał kilka ostrzeżeń przed "pozbawionymi skrupułów osobami rekrutującymi" do pracy w Polsce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj