Lanzarote, należąca do Hiszpanii wyspa znajdująca się na Oceanie Atlantyckim, będąca częścią archipelagu Wysp Kanaryjskich, to jedna z najpopularniejszych, także wśród Polaków, miejscówek wakacyjnych. W tym sezonie nie sposób tam jednak normalne odpocząć.

Reklama

Wakacje jak z horroru

Wszystko przez prawdziwą plagę mew, która opanowały wyspę i przybrzeżne wody. Agresywne mewy zadomowiły się nawet w największym hotelu na wyspie, znanym również z katalogów polskich touroperatorów. To luksusowy, czterogwiazdkowy obiekt położony zaledwie 100 m od morza, który oferuje 720 pokoi i wiele atrakcji.

Na pewno nie należą do nich wielkie ptaki, które nie tylko nie pozwalają turystom się kąpać, ale też stwarzają zagrożenie sanitarne. Stada mew co prawda nie atakują ludzi, jak w pamiętnym horrorze "Ptaki" Alfreda Hitchcocka, ale gromadnie przesiadują m.in. na terenie głównego hotelowego basenu.

Reklama

Problem jest na tyle poważny, że zaniepokojeni turyści poinformowali o jego skali redakcję portalu Canarian Weekly. Przekazali też, że o pladze mew rozmawiali już z kierownictwem hotelu.

Szczególnie zagrożone są dzieci

Co gorsza, zakłócony wypoczynek nie jest w tym przypadku największym problemem. Canarian Weekly poinformował o rozmowie swoich dziennikarzy z ekspertami, którzy zalecili natychmiastowe zbadanie wody pod kątem chorób przenoszonych przez mewy. Wspomnienia o legionellozie, czyli zakaźnej chorobie dróg oddechowych, którą wywołują bakterie Legionella pneumophila oraz o bakteriach z grupy coli.

Mewy mogą przenosić bakterie groźnych chorób / Shutterstock

W przypadku pozytywnego wyniku testów mikrobiologicznych eksperci rekomendowali natychmiastowe zamknięcie hotelowego basenu.

Bakterie są szczególnie groźne dla dzieci, które mogą je połknąć wraz z wodą podczas pływania czy zabawy w basenie.