Chodzi o to, by pod ścieżką rowerową umieścić instalację zapobiegającą tworzeniu się oblodzenia w zimie - wyjaśnia Marcel Boerefijn, inżynier odpowiedzialny za ten projekt w ośrodku badawczym Tauw.

Reklama

Koszty systemu wstępnie wyceniono na kwotę 20-40 tys. euro na każdy kilometr. Zdaniem Boerefijna wydatki te szybko się zbilansują.

Jak bowiem przekonuje inżynier, ogrzewanie ścieżek rowerowych oznaczać będzie nie tylko bezpieczniejszą jazdę, ale też wielkie oszczędności: mniej soli do posypywania, mniej kosztów związanych z pomocą poszkodowanym wypadkom, a wreszcie mniej samochodów, ponieważ ludzie będą woleli jeździć rowerem.

O projekcie z entuzjazmem wypowiedziała się rzecznika Holenderskiego Związku Rowerzystów Arien de Jong. - Podgrzewanie ścieżek może zapobiec tylu nieszczęściom. Jeśli tory są oblodzone przez cztery tygodnie, oznacza to ok. 7 tys. więcej wypadków z udziałem rowerzystów - podkreśla.

Inicjatywą, która narodziła się w 2011 roku, zainteresowane są władze wielu holenderskich miejscowości. Na razie jednak projekt jest na etapie wstępnych badań inżynierów z Tauw, a ich rezultaty oczekiwane są na początku 2013 roku.

W Holandii 18 milionów rowerów przypada na ok. 16,5 miliona mieszkańców; amatorzy jednośladów mają do swojej dyspozycji ponad 35 tys. kilometrów ścieżek rowerowych.

Coraz większe zaniepokojenie w kraju budzi jednak kwestia bezpieczeństwa. W 2011 roku na holenderskich drogach zginęło ok. 200 rowerzystów, czyli o 28 więcej niż rok wcześniej.