Dominik Dobrowolski, znany z uczestnictwa w takich akcjach ekologicznych jak Dzień Ziemi czy Sprzątanie Świata, zakończył wyprawę apelem o ochronę morza przed ekologiczną degradacją. Powiedział PAP, że "zobaczył bardzo wiele bardzo pięknych miejsc, które wymagają szczególnej troski i ochrony".

"Podczas mojej wyprawy rowerowej wybrzeżami Bałtyku zauważyłem, że w wielu miejscach ludzie wiedzą, co i jak robić na swoim podwórku, by było czyściej, a śmieci można było jeszcze raz wykorzystać" - dodał. Przyznał, że "urzekło go to, co robi się ze śmieciami w Sztokholmie, gdzie całość odpadów komunalnych używana jest jako paliwo energetyczne, dzięki czemu mieszkańcy tego miasta otrzymują energię elektryczną i ciepło". Jego zdaniem, w Polsce również można tak wykorzystywać śmieci, pod warunkiem, że wcześniej zostaną one starannie posegregowane.

Podkreślił, że potrzebna jest duża akcja informacyjna adresowana do turystów wypoczywających nad Bałtykiem. "Na plażach w Finlandii i Szwecji są śmieci, w rowach leżą puszki po napojach, są zniszczenia" - dodał.

Podczas siedmiotygodniowej wyprawy przez wszystkie kraje nadbałtyckie ekolog spotkał się m.in. z samorządowcami, ekologami, przedstawicielami firm i dziennikarzami. Zapowiedział, że teraz chce jeździć "z misją ochrony Bałtyku" po całym kraju. "Mam dokumentację fotograficzną wyprawy, wiedzę, spostrzeżenia i chcę to propagować w szkołach" - powiedział.

Chce też upowszechniać pozytywne wzorce, z jakimi zapoznał się głównie w Szwecji i Finlandii, zwłaszcza w dziedzinie proekologicznych rozwiązań energetycznych. Głównym partnerem wyprawy była szwedzka firma Fortum, której zakłady energetyczne mają jeden z najmniejszych na świecie poziomów emisji CO2 do atmosfery.

Dominik Dobrowolski ma 43 lata, pochodzi z Wrocławia, od wielu lat zajmuje się ochroną środowiska.