Lemury

Pamiętacie zabawnego króla Juliana? To lemur w rzeczywistości żyjący na Madagaskarze. Lemur po łacinie oznacza ducha nocy lub ducha zmarłych. Brzmi mrocznie? Prawdopodobnie nazwę nadał lemurom ktoś, kto zauważył charakterystyczny blask ich oczu, typowy dla nocnych gatunków. Ssaki lemurowate można spotkać tylko na Madagaskarze i Komorach.

W przypadku Madagaskaru, lemury swoje przetrwanie zawdzięczają odcięciu od reszty kontynentu. Gdyby bowiem ta część lądu nie odłączyła się od Afryki, gatunek czekałaby zagłada – o terytoria musiałyby konkurować z bardziej aktywnymi małpami. Na szczęście część lemurów przetrwała i mogła rozmnożyć się na nowo powstałej wyspie. Zaczęli im zagrażać dopiero ludzie.

Lemur lemurowi nierówny – istnieje aż 49 gatunków. Rozmiar determinuje sposób ich życia. Większe lemury mogą sobie pozwolić na życie za dnia, mniejsze natomiast muszą korzystać z dobrodziejstw nocy. Niektóre naprawdę mają się czego obawiać – najmniejszy lemur waży tylko 30 gramów! Lemury często zamieszkują korony drzew, ale niektóre – jak na przykład lemur katta, którego przedstawicielem jest wspomniany król Julian – poruszają się po ziemi. Lemury komunikują się za sobą głównie za pośrednictwem feromonów i dźwięków. Mają raczej słaby wzrok i nierozwinięte mięśnie twarzy, więc nie powinny mieć rozbudowanej mimiki – jednak w Internecie można znaleźć mnóstwo memów i zabawnych filmów z lemurami. Z ciekawostek, warto dodać, że potrafią dożyć nawet 30 lat, nie zdradzając oznak starzenia!

Na Madagaskarze lemury można obejrzeć w Duke Lemur Center, gdzie żyje aż 250 zwierząt. Tutejsze lemury - przedstawiciele różnych gatunków - wyróżniają się także różnymi zachowaniami społecznymi oraz sposobami zdobywania pożywienia. Wielkość tej grupy stwarza niesamowite warunki do badań dla naukowców z całego świata. Duke Lemur Center dba jednak, aby badania odbywały się z poszanowaniem trybu życia zwierząt. Duke Lemur Center organizuje kursy i szkolenia dla osób zainteresowanych życiem i zwyczajami lemurów, a także przyjmuje wolontariuszy. Mogą tu także przyjechać i zwykli turyści - wystarczy zadzwonić i zarezerwować wycieczkę.

Leniwce

Leniwiec to kolejne zwierzę, któremu można pozazdrościć uroku i... trybu życia. Dziś nie są duże – osiągają długość 60 cm i wagę od 5 do 9 kg – i przypominają mrówkojady i pancerniki. Mało kto wie, że przodkowie leniwców mieli rozmiary słonia i wcale nie wisieli na drzewach. Leniwce unikają schodzenia na ziemię, a wyjątki czynią tylko, by się wypróżnić lub... popływać. Nawet gdy matce spadnie młode, ta raczej po nie nie schodzi.

W chwytaniu się gałęzi pomagają im długie pazury. Trzeba przy tym dodać, że tempo poruszania się leniwców jest ekstremalnie wolne – w ciągu minuty mogą się przemieścić nie więcej niż o 3 m. Dlatego łatwo na nie zapolować, do tego lasy Ameryki Południowej są wycinane – nic dziwnego, że gatunek jest zagrożony wyginięciem.

O zwyczajach tych fantastycznych zwierząt możecie się dowiedzieć więcej w czasie wizyty w Sloth Sanctuary w Kostaryce. Do ośrodka przez lata trafiło mnóstwo porzuconych młodych, a także chorych lub niepełnosprawnych zwierząt. Dzięki pracy współtwórców ośrodka zwierzęta dostały drugą szansę i stopniowo są przyzwyczajane do życia w naturalnych warunkach. Te, które za wcześnie straciły matki i nie uzyskały od nich tym samym lekcji, jak przetrwać w środowisku, najczęściej wiodą komfortowe życie na terenie ośrodka. Miejsce nieustannie dąży do poprawy życia leniwcom i edukowania społeczeństwa w zakresie ich ochrony.

Program wycieczki obejmuje spacer po części weterynaryjnej, gdzie leczy się chore leniwce, oraz rejs kanoe z wykwalifikowanym przewodnikiem. Z łodzi będziecie mogli obserwować las deszczowy, a w nim dziko żyjące leniwce. Ośrodek oferuje także bardziej zorganizowane wycieczki. Drugi typ umożliwia lepsze poznanie ośrodka – w planie oprowadzenia jest także wstęp do części z inkubatorami dla najmłodszych leniwców i żłobka dla zwierząt. Jeśli dopisuje pogoda, plan wycieczki obejmuje także jungle-gym i rejs kanoe.

Miejscem zajmującym się życiem leniwców jest także Sloth Institute Cost Rica w Manuel Antonio. Instytut bierze aktywny udział w promowaniu wiedzy o leniwcach i uświadamianiu społeczeństwa o zagrożeniach, jakie dla zwierząt niesie działalność człowieka. Warto jednak pamiętać, że tutaj leniwce nie są pokazywane zwiedzającym, miejsce stawia głównie na działalność edukacyjną.

Koala

Należy zacząć od tego, że koala nie jest misiem. Ten sympatyczny torbacz za najbliższego krewnego ma... kangura. Łączy ich nie tylko sposób noszenia młodych, lecz także miejsce występowania – koale na wolności żyją praktycznie tylko we wschodniej Australii. Najłatwiej je spotkać w okolicy Melbourne na Phillip Island oraz w Lone Pine Sanctuary w Brisbane (najbliżej lotnisko międzynarodowe w Sydney). Philip Island to jedno z najciekawszych miejsc w Australii – oprócz koali mieszkają tam kangury, wallaby, emu, foki, pingwiny małe, a w wodach wokół wyspy – orki.

Koala większość czasu spędza na drzewach, czasem w pojedynkę, a czasem w małych grupkach składających się z samca i kilku samic. Na kontakty towarzyskie torbacz poświęca może kwadrans dziennie, resztę dnia i nocy spędzając na śnie lub jedzeniu. Eukaliptusowe odurzenie sprawia, że koale wydają się bardzo spokojne, ale zadziwiająco łatwo umierają z powodu stresu. Dlatego też rząd Australii zdecydował się w latach 2013 i 2014 na uśpienie kilkuset torbaczy. Z powodu zwiększenia się populacji na niewielkim obszarze lasów eukaliptusowych zwierzęta zaczęły zdychać z głodu (jeden koala zjada dziennie kilogram liści). Ich przeniesienie według władz nie wchodziło w grę, ponieważ koale nie zniosłyby stresu związanego ze zmianą miejsca. Koale są gatunkiem endemicznym i żywią się tylko określonym gatunkami roślin, które praktycznie nie występują poza Australią. Żeby zobaczyć te urocze zwierzęta, trzeba złapać sensownie tanie loty do Melbourne i szukać ich w centrach ochrony i w parkach narodowych na wschodzie kontynentu.