Wyobraź sobie miejsce, gdzie nikt nie patrzy w ekran smartfona, a pranie robi się w strumieniu. Jak podaje portal "Twoja Pogoda", hawajska wyspa Niʻihau powoli uchyla swoje drzwi dla przyjezdnych. To jeden z ostatnich zakątków na Ziemi, który całkowicie oparł się masowej cywilizacji.
Wycieczki pod ścisłym nadzorem
Właściciele wyspy przez cały wiek skutecznie odganiali obcych. Teraz, jak podaje portal "Twoja Pogoda", robią drobny wyjątek. Turyści mogą wreszcie odwiedzić to tajemnicze miejsce, ale wyłącznie na bardzo surowych warunkach. Organizatorzy oferują zaledwie jednodniowe loty helikopterem z sąsiedniej wyspy Kauai (leżącej 27 kilometrów dalej).
Na miejscu goście spędzają około trzech godzin. Przewodnicy przez cały ten czas nie spuszczają ich z oka. Turyści mogą plażować, nurkować z rurką i zbierać lokalne muszelki. Właściciele kategorycznie zakazują jednak noclegów, samodzielnych spacerów czy wchodzenia do wiosek.
Życie bez internetu, bieżącej wody i używek
Dzięki tym surowym regułom mieszkańcy zachowali w pełni autentyczną kulturę. Jak podaje portal "Twoja Pogoda", na Niʻihau żyje obecnie od 70 do 130 osób – w zdecydowanej większości rdzennych Hawajczyków. Społeczność na co dzień rozmawia ze sobą wyłącznie w języku hawajskim, co czyni wyspę prawdziwym ewenementem.
Ludzie funkcjonują tam bez zdobyczy współczesnej techniki. Na wyspie nie znajdziesz asfaltu, zasięgu komórkowego ani bieżącej wody. Mieszkańcy przemieszczają się konno lub na rowerach. Swoje domy oświetlają lampami naftowymi, a ubrania piorą w pobliskich rzekach. Rodzina zarządzająca terenem wprowadziła również bezwzględny zakaz używek. Kto złamie tę zasadę, na zawsze opuszcza wyspę.
Historia zakazanej wyspy
Skąd w ogóle wzięła się ta niezwykła izolacja? Historia sięga 1864 roku. Jak podaje portal "Twoja Pogoda", szkocka rodzina Sinclairów kupiła wtedy wyspę od króla Kamehamehy V. Zapłacili monarchii 10 tysięcy dolarów w złocie. Przy okazji złożyli ważną obietnicę: zadeklarowali, że obronią mieszkańców przed wpływami z zewnątrz.
W 1915 roku wnuk założycieli, Aubrey Robinson, postanowił zrealizować ten cel w stu procentach i zamknął wyspę na cztery spusty. Wprowadził bezwzględny zakaz wstępu. Od tamtej pory na Niʻihau trafiali tylko stali bywalcy, rodzina właścicieli oraz nieliczni, specjalnie zaproszeni przedstawiciele władz. Dziś ten żelazny rygor powoli słabnie, ale wyspa nadal skutecznie strzeże swojego unikalnego spokoju.
Olga Skórko, dziennikarka, redaktorka, wydawczyni Dziennik.pl. Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Z marką INFOR związana od 2019 r. Pracę rozpoczynała w serwisie Dziennik zajmując się głównie poszukiwaniem i opisywaniem wiadomości z kraju i świata. Wcześniej współpracowała m.in. z Radiem ZET. Aktualnie wydawca serwisu Dziennik.pl.
