- Jesteśmy w stałym kontakcie z Boeingiem, zarówno jeśli chodzi o kwestie odszkodowawcze, jak i jeśli chodzi o kwestie wznowienia lotów Maxami. Chcemy mieć dokładną wiedzę, kiedy może nastąpić powrót tych samolotów do służby, ponieważ wymaga to od nas dokładnego zaplanowania floty obsługującej naszą siatkę samolotów - powiedział Fijoł.

Przypomniał, że LOT obecnie ma uziemionych pięć B737 Max. Wszystkie stoją na płycie Lotniska Chopina w Warszawie.

- Podjęliśmy określone działania, dzięki którym zastępujemy w naszej flocie uziemione Max-y. Przede wszystkim jest to tymczasowy leasing zastępczych samolotów. Teraz musimy zaplanować ich ponowne wprowadzenie na siatkę. Ale do tego potrzebna jest nam dokładną wiedza, kiedy może to nastąpić - wskazał.

Zapewnił, że spółka ma "zabezpieczone" samoloty wykonujące wakacyjny rozkład lotów.

- Nasi pasażerowie nie muszą się niczego obawiać, jeśli chodzi o ich wakacyjne podróże – dodał.

Pytany, jakie koszty spółka ponosi z powodu uziemiania Max-ów, powiedział, że na bieżąco są one liczone; firma nie chce ich ujawniać.

Zapewnił jednocześnie, że LOT dostosuje się do wszelkich wymogów, jakie wprowadzi europejski i polski nadzór lotniczy.

W ubiegłym tygodniu Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Lotniczych (IATA) przekazało, że zgodnie z ich przewidywaniami, samoloty Boeing 737 Max pozostaną uziemione co najmniej do połowy sierpnia. IATA wskazała, że ostateczna decyzja o przywróceniu tych maszyn do lotów będzie należała do amerykańskiej Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA).

Zrzeszenie dodało, że podstawą takiej prognozy są m.in. plany amerykańskich linii lotniczych, które nie przewidują wznowienia w sierpniu komercyjnych lotów tych boeingów.

Boeingi 737 Max uziemiono w rezultacie dwóch katastrof - w Indonezji w październiku ub.r. i w Etiopii w marcu br. - w których łącznie zginęło 346 ludzi. Przyczyną tych katastrof było najprawdopodobniej programowanie kontrolujące system MCAS automatycznie zapobiegający przeciągnięciu (utracie siły nośnej). Wszystkie samoloty 737 MAX, będące w posiadaniu linii lotniczych na całym świecie, zostały wycofane z eksploatacji do czasu uzyskania nowego certyfikatu dopuszczającego je do lotów z pasażerami.

Boeing poinformował w maju, że zakończył pracę nad aktualizacją tego oprogramowania. Wprowadzono też poprawki w oprogramowaniu symulatora lotów dla maszyn 737 Max.

Na początku maja FAA zapowiadała, że proces certyfikacji oprogramowania systemu MCAS może potrwać kilka miesięcy.

LOT uziemił Max-y w marcu po tym, jak Urząd Lotnictwa Cywilnego zdecydował o zamknięciu nad Polską przestrzeni powietrznej dla tego typu maszyn. ULC zrobił to po decyzji Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA), która 12 marca br. zdecydowała o uziemieniu wszystkich samolotów Boeing 737 MAX na obszarze Unii Europejskiej.