Dziennik Gazeta Prawana logo

"Szlifowanie jednego stoku jest nudne"

5 listopada 2009, 11:44
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Wiesław Rozłucki, były prezes Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych, to zawołany narciarz. Gdzie lubi najbardziej jeździć na dwóch deskach, a które stoki nie przypadły mu do gustu?


Decyduję w ostatniej chwili. Może mi się uda do Madonny di Campiglio? Nie byłem jeszcze w dolinie Ziller. Z niżej położonych miejscowości, które chciałbym zobaczyć, mam w planie Kitzbuehel. We Francji rozważam Megeve, Les Deux-Alpes i Alpe-dHuez.


Staram się jeździć w miejsca, których jeszcze nie znam. Lubię duże obszary, lubię poznawać nowe krajobrazy. Szlifowanie tego samego stoku szybko mnie nudzi. Najbardziej miłe wspomnienia mam z Wengen w Szwajcarii. Atrakcyjna jest trasa Pucharu Świata na Lauberhornie. Stoki są tam zróżnicowane, do tego piękny widok na Eiger (3970 m n.p.m.), malownicza kolejka górska do Grindelwaldu, a w drugą stronę do Muerren. I ciągle ten widok na ścianę Eigeru! Tam bym jeszcze raz pojechał.


W Wengen atrakcją jest wyjazd na najwyżej położoną stację kolejową w Europie, czyli Jungfraujoch (3450 m). W niedalekim Muerren na szczycie Schilthorn jest obrotowa restauracja Piz Gloria, znana z filmu z Jamesem Bondem. Ale nie kręci się zbyt szybko... Z kolei w Interlaken mieści się interesujące centrum fantastyki von Daenikena, niegdyś niezwykle popularnego autora hipotez o śladach kosmitów na Ziemi.


...mało znanej szwajcarskiej doliny Lenzerheide Valbella, niedaleko Davos. To nieduża miejscowość, niewielu o niej słyszało, a jest tam aż sto kilkadziesiąt kilometrów tras narciarskich. Można tam zrobić na nartach coś, co bardzo lubię, a mianowicie pętlę: wyjechać jedną trasą, a wrócić inną. Zabawa podobna jak we włoskiej Sella Ronda, tyle że nie wokół góry, ale dwiema stronami długiej doliny. Trochę podobnie jest też w austriackim Saalbach-Hinterglemm.


...szwajcarskiego kurortu Gstaad. Jest tam kilka niepołączonych ze sobą terenów narciarskich. W Davos i St Moritz tereny narciarskie też są, niestety, rozproszone.


Zawsze liczę na dobre porady innych narciarzy, ale szukam głównie wiadomości praktycznych. Dużo ich można znaleźć w internecie, np. na stronach stacji narciarskich. Bezcenne są jednak bezpośrednie relacje. Kiedyś ktoś mnie przestrzegł, że w szwajcarskiej Crans-Montanie stoki są bardzo nasłonecznione. I rzeczywiście, w połowie dnia śnieg jest już tam bardzo miękki. Ponieważ ktoś mnie uprzedził, nie byłem tym niemile zaskoczony. Takie wskazówki są bardzo cenne.


Byłem we francuskim Avoriaz, teren ten łączy się ze szwajcarskim Portes du Soleil. Wybrałem się w chmurny dzień, by zrobić kółko do Szwajcarii i wrócić inną trasą do Francji. Koło trzeciej po południu wjechałem długim, starym wyciągiem na szczyt Pointe de lAu. A tam mgła, głęboki, kopny śnieg i nikogo poza mną! Nic nie widać. Obleciał mnie po prostu strach. Nagle chmury się rozstąpiły i na moment wystrzelił promień słońca. Zupełnie jak w filmie Złoto MacKenny! Dojrzałem trasę i szusem stamtąd uciekłem. Cud boski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj