"Surfowanie w internecie jest jak jazda samochodem - daje mnóstwo przyjemności, lecz chwila nieuwagi może skończyć się stłuczką lub mandatem. Dlatego najlepiej zostawić komputer w domu i na wakacjach skupić się na niewirtualnych aspektach życia" - przekonuje Zbigniew Engiel z katowickiej firmy Mediarecovery, wyspecjalizowanej w informatyce śledczej.

Reklama

Jeżeli jednak ktoś nie wyobraża sobie wakacji bez laptopa, powinien pamiętać o zagrożeniach, przede wszystkich tych związanych z korzystaniem z nieznanych komputerów i sieci w miejscowościach wakacyjnych. Dotyczy to tych użytkowników, którzy nie mają na urlopie własnego, mobilnego internetu.

Specjaliści radzą, by uważać na hot-spoty, umożliwiające darmowy i publiczny dostęp do internetu w restauracjach czy centrach handlowych. Mogą z nich korzystać wszyscy internauci, posiadający w laptopach moduł wi-fi, czyli bezprzewodową kartę sieciową. Istnieje tu niebezpieczeństwo, że dane, wprowadzane do komputera, mogą być przechwycone i ktoś będzie mógł z nich skorzystać.

"Dodatkowo cyberprzestępcy często tworzą własne hot-spoty, podszywające się pod inne, np. miejskie. Takie fałszywe hot-spoty służą wyłącznie sczytywaniu danych i infekcji komputerów, które się do takiego punktu dostępowego podłączyły" - tłumaczy Engel. Dlatego przez publiczne sieci nie należy wykonywać operacji związanych z logowaniem np. do konta bankowego, poczty czy portalu społecznościowego.

Swoje minusy mają również kafejki internetowe - do końca nie wiadomo bowiem, co jest zainstalowane w komputerach, kto z nich korzystał przed nami i będzie to robił po nas. Dlatego tam również lepiej nie logować się do banków, poczty czy portali społecznościowych, bo login i hasło mogą zostać przejęte.

Eksperci wskazują, że gdy już nie mamy innego wyjścia i musimy skorzystać z kafejki, warto pamiętać, by na zakończenie pracy np. z kontem e-mail kliknąć "wyloguj" oraz wyczyścić historię i cookies. "Nie uchroni to nas co prawda przed +podsłuchem+, ale uniemożliwi skorzystanie z niego kolejnemu internaucie, który siądzie po nas do tego samego komputera" - mówi Engiel.

Zagrożenia związane z otwartym dostępem do internetu działają w dwie strony. Słabo zabezpieczona sieci wi-fi czy niewłaściwa konfiguracja sieci w kafejce może być przyczyną kłopotów jej właściciela. "Haker na wczasach" może wykorzystać słaby poziom wiedzy właściciela, aby włamać się do sieci, przejąć nad nią kontrolę lub narozrabiać w internecie na jego konto.