Film Piotra Jaworskiego, wyprodukowany przez studio Kalejdoskop, relacjonuje zapomnianą wyprawę do Afryki zorganizowaną przez bardzo aktywną przed wojną
Ligę Morską i Kolonialną. .
Liga Morska i Kolonialna była popularnym stowarzyszeniem, należało do niej milion ludzi. Nic zatem dziwnego, że miała też odpowiednią siłę przebicia i urzeczywistniła z pozoru nierealny
plan. .
. Do ładowni natomiast trafiły towary, które miały być handlowymi przebojami na Czarnym Lądzie. No właśnie - miały być. Po dotarciu na miejsce okazało się, że beczek z cementem nie sposób wyładować na brzeg bez dźwigu. A takiego urządzenia w porcie w Monrowii nie było. Zresztą z portem też była cała historia, bo Polacy po dopłynięciu do brzegów Liberii przed dwa dni nie mogli znaleźć miejsca cumowania.
Niewiele lepiej przygotowani byli do swojej misji osadnicy. Dostali półtora tysiąca hektarów liberyjskiej ziemii, ale ani . Sami polscy pionierzy zapadali na malarię.
W końcu trzeba było odtrąbić powrót. Bez sukcesu, bez kolonii, za to po cichu. Liga Morska i Kolonialna wycofała się z terytorium Liberii cztery lata po
dotarciu tam statku "Poznań" - w 1938 roku.
Fiasko misji sprawiło, że polskie władze, które początkowo nawet myślały o oficjalnym wsparciu wyprawy, w końcu go nie udzieliły. . Trzeba dodać, że Stany Zjednoczone były
szczególnie zainteresowane tym, co dzieje się w Liberii, bo państwo to powstało jako kraj wyzwolonych niewolników z Ameryki.
Marzenia o Polsce jako potędze kolonialnej prysły jak mydlana bańka. Zresztą chyba nigdy nie były realne. Ale potrzeba było wyprawy w latach 30., by
się o tym ostatecznie przekonać.
Film Piotra Jaworskiego "Kiedyś w Afryce", opowiadający ten nieznany epizod z naszej historii, z ciepłą ironią traktuje swoich bohaterów. I pewnie dlatego został dostrzeżony
na tegorocznych imprezach filmowych. . Jego emisję planuje kanał Discovery Historia.