Dziennik Gazeta Prawana logo

Co trzeba wiedzieć, jadąc do Angkor

20 września 2009, 15:28
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
To daleka i skomplikowana wyprawa. Ale jeśli ktoś jednak chciałby na własne oczy obejrzeć cudy architektury w Angkor, musi wiedzieć kilka ważnych rzeczy. Oto kilka praktycznych informacji.

Na granicy uzyskamy ją bez problemu. Cena 15 dolarów. Celnicy żądający łapówki za pieczątkę to już tylko mit. Po przekroczeniu granicy nie musimy szukać taksówkarzy. Sami nas znajdą. Po kilku godzinach dowiozą nas na przedmieścia Siem Reap, skąd do konkretnych hoteli rozwiozą tuk-tuki. Przejazd nimi jest wliczony w cenę taksówki.

Do świątyń Angkoru najprościej dotrzeć z Siem Reap tuk-tukiem. Pełno ich na każdym rogu ulicy. To koszt około pięciu dolarów. Można wynająć go na cały dzień, czyli od dziewiątej rano do piątej, szóstej po południu (o siódmej po południu jest już całkiem ciemno).

Wiele hoteli oferuje też rowery. Koszt dużo mniejszy od jednego do dwóch dolarów za dzień. Jednak w sezonie wiosenno-letnim, przy temperaturze rzadko spadającej poniżej trzydziestu ośmiu stopni i dużej wilgotności powietrza ośmiokilometrowa przejażdżka rowerem to zabójstwo.

Na zwiedzanie Angkor Thomu można też wynająć na miejscu słonia. Koszt transportu do świątyń oddalonych od Siem Reap o szesnaście i więcej kilometrów zależy od umiejętności negocjatorskich.

Odwiedzający świątynie Angkoru mają do wyboru trzy formy biletów: jednodniowe za dwadzieścia dolarów od osoby, trzydniowe za 40 i tygodniowe za 60. Do ich zakupu konieczny jest paszport, przyda się też zdjęcie. Warto mieć bilety pod ręką. Przed wejściem do świątyń ochroniarze dokładnie je oglądają.

Oblegają świątynie Angkoru. Nie warto kupować od nich nic poza wodą, piwem i ewentualnie owocami. Niektórzy z nich prowadzą też małe bary, gdzie można zjeść może mało wykwintny, ale pożywny posiłek.

Świątynie można fotografować do woli, rozwagę należy zachować przy dokumentowaniu ludzi. Mogą zażądać dużej opłaty za pozowanie, a fotografowane dzieci zwołują kolegów i koleżanki, którzy też chcą zarobić dolara. Skutkiem tego zabytki możemy już do końca dnia zwiedzać w otoczeniu chmary wrzeszczących one dolar dzieciaków.

Angkor Wat 1100-1175 (Surjawarman II)
Bajon 1177-1230 (Dżajawarman VII)
Banteay Srei 967-1000 (Radżendrawarman II, Dżajawarman V)
Preah Ko 875-893 (Indrawarman I)
Bakheng 893-925 (Jasowarman I)
Koh Ker 921-945 (Dżajawarman IV)
Baphuon 1010-1080 (Udajaditjawarman II)

Wodę, nakrycie głowy, chustę, by ścierać pot z czoła i przecierać obiektyw aparatu paruje od upału i dużej wilgoci.

Nie musimy się przejmować ich wymianą. Wszędzie bez problemów zapłacimy amerykańskimi dolarami.

Jest z nimi mały problem. Są dość oddalone od świątyń. Musimy prosić tuk-tukarza, by nas podwiózł. Bezpłatne, wystarczy okazać bilet wstępu do kompleksu Angkoru.

Można wybrać się do Khmer Angkor Tour Guides Association, ale dokładnej i fachowej informacji udzielają też recepcje hoteli w miasteczku.

Na stronie www.angkorhotels.org znajdziemy listę hoteli i pensjonatów w Siem Reap. Jest ich dużo. Pokieruje nas każdy taksówkarz. Większość lokali jest czystych i w dobrym stanie. Ceny wahają się od trzech do dwudziestu dolarów za noc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj