System ostrzegania żeglarzy na Mazurach już działa

Urządzenie systemu sygnalizacji ostrzegawczej przed niebezpiecznymi zjawiskami pogodowymi na Wielkich Jeziorach Mazurskich Fot. Adrian Starus / Polska Agencja Prasowa
W Giżycku otwarto system ostrzegania żeglarzy przed nagłym załamaniem pogody. System to 17 masztów z lampami, które w razie zagrożenie będą błyskać 40 lub 90 razy na minutę. To pierwszy tego rodzaju system w Polsce.
- Na Mazurach usypali nielegalny... półwysep
- Interaktywne muzeum Krzyżaków atrakcją Warmii i Mazur
- Więcej niż tysiąc jezior. Szwajcaria Kaszubska na wakacje
- Pojezierze Gostynińskie - w krainie żwawego borsuka
- Łódz ze szklanym dnem wielką atrakcją na Mazurach
- Kiepski początek sezonu na Mazurach
- Węgorzewo z nową plażą i molo-punktem widokowym na Mamry
- Lato wreszcie rozpieści, ale nie wszędzie. Oto prognoza
- Prezydent Komorowski otworzył ekomarinę w Giżycku
- Czarny początek wakacji. Dziesiątki utonięć
- Na Mazurach przeklinają deszcz. Płaczą i liczą straty
- Wypełniona ropą barka zatonęła na Śląsku
- Komorowski pod żaglem. Prezydent pływa po Mazurach
-
Żeglarze na Mazurach będą bezpieczniejsi
- Tragiczne skutki nawałnic, burz i huraganów w Polsce
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Maszty z lampami są tak usytuowane, że widać je niemal z każdego miejsca na Szlaku Wielkich Jezior. Gdy będą błyskały 40 razy na minutę, oznaczać to będzie możliwość nadejścia burzy i wiatru o sile 5 w skali Bouforta, gdy częstotliwość błysków wzrośnie do 90 razy na minutę oznaczać to będzie burzę i silny wiatr (sześć i więcej w skali Bouforta). Żeglarzom, którzy nie zastosują się do ostrzeżeń i nie popłyną do portów, nie grożą jednak żadne konsekwencje.
"System ostrzegający został włączony, teraz żeglarze muszą włączyć myślenie, bo na ludzką głupotę żadnego systemu nie ma" - mówił podczas ceremonii otwarcia systemu wicemarszałek warmińsko-mazurskiego Jarosław Słoma.
Dyrektor warszawskiego Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej (RZGW) w Warszawie Leszek Bagiński powiedział, że system został zbudowany, by zapobiec podobnym tragediom jak biały szkwał z 2007 roku, gdy w nawałnicy utonęło 12 osób. Przyznał, że zbudowanie go nie było łatwe, ponieważ podobnych rozwiązań nie ma ani w Polsce, ani w Europie. "Trzeba było rozwiązać m.in. szereg trudnych technicznie kwestii, np., znaleźć lampę, której światło będzie widoczne w słoneczny dzień, i to z dużej odległości" - przyznał Bagiński. Prezes firmy, która opracowała i zbudowała system Krzysztof Strukowicz powiedział, że samo budowanie systemu było wielkim wyzwaniem, bo w kilku miejscach maszty postawiono wprost w wodzie, w innych np. na wyspie (jak choćby Kępa Grajewska w okolicach Giżycka).
"Na wyspę trzeba było przetransportować m.in. beton i ważący 24 tony dźwig. Żeby to zrobić, specjalnie wyremontowaliśmy barkę. Podobnego przedsięwzięcia na Mazurach nie było" - powiedział Strukowicz. Dodał, że maszty są zbudowane w technologii, która praktycznie uniemożliwia ich wywrócenie się czy złamanie. "Są też na tyle zgrabne, że nie psują krajobrazu" - podkreślił. Lampy na masztach są zasilane energią słoneczną oraz zamontowanymi na nich turbinami wiatrowymi.
System błysków lamp będzie uruchamiany zdalnie po otrzymaniu przez RZGW informacji z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Zarówno ratownicy mazurskiego WOPR, jak i RZGW przyznają, że z powodu braku radaru pogodowego w północno-wschodniej Polsce prognozy dla tego regionu są jedynie orientacyjne i z tego powodu system może nie zdać egzaminu. Obecny we wtorek w Giżycku wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski w rozmowie z PAP zapowiedział, że radar taki zostanie zbudowany w najbliższych trzech latach.
"Teraz radar budowany jest na Opolszczyźnie dzięki środkom kilku regionalnych funduszów ochrony środowiska. Myślę, że podobne rozwiązanie będzie można zastosować tu i połączyć środki funduszów z warmińsko-mazurskiego oraz podlaskiego, a brakującą kwotę dołożyć z funduszu centralnego" - powiedział Gawłowski, dodając, że wówczas system "lepiej zda egzamin, choć tak naprawdę i tak najważniejsze na wodzie jest myślenie".
Zbudowanie systemu ostrzegania żeglarzy na Mazurach kosztowało ponad 5,1 mln zł i zostało sfinansowane ze środków Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Źródło: PAP


















































~Wladyslaw (56)2011-08-10 06:23
Podobny system alarmujący żeglarzy pracuje nad Balatonem już od wielu lat. Bardzo się sprawdził. Przy pierwszym poziomie alarmu wszystkie jednostki szwertowe i mniejsze powinne wrócić w pobliże portów . Przy poziomie drugim powinny zawinąć do portów. Kilowe mogą pozostać to należy do decyzji sternika. Sternicy z praktyką wracają w pobliże portów i praktycznie na widok burzy zawijają. Bez praktyki to jednoznaczne. Patent to jeszcze nie nie doświadczenie, tylko pierwszy krok by go nabrać.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!