Dziennik Gazeta Prawana logo

Kiedy najczęściej dochodzi do wypadków na nartach?

29 grudnia 2016, 08:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Narciarz
Narciarz/Shutterstock
Dla wielu osób koniec roku oznacza długo wyczekiwany początek sezonu narciarskiego. Do tego stopnia, że gdy już założą strój narciarski dobrany zgodny z najnowszym krzykiem mody, buty oraz przypną narty, o które poprosili w liście do Świętego Mikołaja, zapominają o bożym świecie.

Na konsekwencje brawury nie trzeba długo czekać – do złamania nogi, ręki, czy wybicia barku dochodzi już pierwszego dnia szusowania na stoku.

Jak wyliczył dla nas Mondial Assistance, lider na rynku ubezpieczeń podróżnych wówczas ma miejsce 7,84 proc. wypadków. Sporo, jednak to nie pierwszy dzień jest liderem pod tym względem. Najczęściej do narciarskich wypadków dochodzi drugiego dnia, kiedy to pierwszy przeszedł gładko, narciarz ma wrażenie, że już się rozgrzał po rocznej przerwie i może wszystko zrobić na stoku, nawet skoczyć z półobrotem ze śnieżnej rampy utworzonej w ramach tzw. narciarskiego toru przeszkód. 

Efekt - 12,24 proc. wypadków z powodu źle przełożonych sił na zamiary. Niewiele lepiej jest zresztą trzeciego i czwartego dnia. W każdym z nich dochodzi do ponad 11,5 proc. ze wszystkich narciarskich negatywnych zdarzeń. Jaki wniosek wpłynie z badania przeprowadzonego przez Mondial Assistance na temat wypadków na stoku. Osoby, które zdecydowały się na tygodniowe białe szaleństwo, powinny zachowywać ostrożność niemal przez cały czas swojego urlopu. Dopiero bowiem siódmego dnia ryzyko wypadku wyraźnie spada. W tym dniu dochodzi do zaledwie 2,84 proc. zdarzeń, od dziesiątego dnia odsetek ten maleje do mniej niż 1 proc. Jak tłumaczą fachowcy, po długiej przerwie potrzeba czasu do nabrania narciarskiej formy. Szczególnie, że wiele osób mimo, iż wie, że wybiera się na narty nie zadaje sobie trudu by odpowiednio się do takiego wysiłku przygotować. A wystarczy na kilkanaście,czy nawet kilka dni wcześniej porobić przysiady w domu, czy zamiast wjeżdżać windą do mieszkania wchodzić po schodach.

Ciekawe jest jeszcze to, że do wypadków narciarskich najczęściej dochodzi we Włoszech – 36 proc. , gdzie stoki są równe jak stół, a z nieba z reguły leje się słońce, a nie pada śnieg.

To również dowodzi temu, że zawodzi zdolność zdrowego osądu sytuacji – dobre warunki sprzyjają brawurze. Na drugim miejscu w narciarskich wypadkach plasuje się Austria – 21 proc. wszystkich zdarzeń, do których dochodzi w sezonie, czyli do grudnia do marca ma miejsce w tym kraju. Na trzecim jest Francja z 8 proc.

Eksperci zauważają przy okazji, że Polska jest jedynym z nielicznych krajów, w którym pomoc ratowników górskich an stoku jest bezpłatna.
mówi Piotr Ruszowski, dyrektor sprzedaży i marketingu w Mondial Assistance.

I przytacza przykład Włoch, gdzie air ambulans kosztuje około 40 tys. zł, w Austrii jest to wydatek rzędu ok. 25 tys. zł, a we Francji ok. 22 tys. zł.

Wybierając ubezpieczenie należy w związku z tym sprawić jego zakres i sumę kosztów leczenia, jakie przewiduje za granicą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj