36-letni turysta - jak pisze "Daily Telegraph" - mocno się zdziwił, gdy po zamówieniu soku z granatów został otoczony przez uzbrojonych policjantów, którzy zaczęli go wypytywać o planowany atak terrorystyczny.
Błąd aplikacji
Mężczyzna nie wiedział bowiem, jak powiedzieć odpowiednie słowa, użył więc aplikacji, by przetłumaczyć zamówienie. I tu pojawił się problem. Bo po rosyjsku "granat" jako owoc i jako uzbrojenie to jedno słowo, a po portugalsku to dwa różne wyrażenia. A aplikacja przetłumaczyła, że turysta chce użyć broni.
Turystę przesłuchano, jego pokój hotelowy poddano rewizji. Na szczęście wszystko szybko się wyjaśniło i mężczyźnie nic za pomyłkę nie grozi.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.