Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak nauczyć dziecko jeździć na nartach

30 stycznia 2009, 15:25
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Dzieci najbardziej lubią to, co znają. Dlatego oswajajcie malucha ze śniegiem od samego początku. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby na narciarskie wakacje zabrać nawet kilkumiesięcznego maluszka.

Najlepiej wyjechać w góry wczesną wiosną. Unikniecie w ten sposób dużych mrozów i tłumów turystów, a przy okazji zaoszczędzicie parę złotych. Są dwa sposoby na białe wakacje z tak małym dzieckiem: rodzice jeżdżą na zmianę albo zabierają ze sobą kogoś (czytaj: babcię) do opieki nad maluchem.

Wówczas dziecko spędza mnóstwo czasu na śniegu. Na razie, co prawda, w wózku, ale już chłonie ducha narciarstwa! Zabieranie dziecka na narty w nosidle to niezbyt dobry pomysł, nawet jeśli jesteście świetnymi narciarzami. Na stoku nie brakuje początkujących, którzy nie potrafią jeszcze zapanować nad nartami, zdarzają się też narciarze, którym koordynacja ruchów szwankuje po paru szklankach grzańca. Zderzenie może skończyć się dla dziecka tragicznie, tak samo jak upadek. Lepiej nie ryzykować.

Trochę starsze dzieci można oddać do żłobka w ośrodku narciarskim. To dość kosztowne, ale bardzo wygodne rozwiązanie. Można też zorganizować wyjazd w kilka rodzin i wyznaczyć dyżury do opiekowania się maluchami. Koniecznie jednak poświęćcie przynajmniej godzinę dziennie na wspólną zabawę na śniegu. Możecie zabrać sanki, zorganizować zawody w zjeździe na byle czym, ulepić bałwana albo sturlać się z górki. Najważniejsze, żeby przyszły mały narciarz dowiedział się, że „to białe” nie gryzie. Dwulatki zwykle chętnie naśladują dorosłych. Spodobają im się krótkie plastikowe narty, które przyczepia się do butów. Dzięki nim nauczą się, że upadek to nic strasznego.

Trzylatkowi można założyć już prawdziwe narty. Najlepiej potraktować to jako element kolejnej śnieżnej zabawy. Zacznijcie od biegania po śniegu w butach narciarskich. Potem możecie razem chodzić w nartach, łapać równowagę i uczyć się wstawania po wywrotkach, żeby w końcu spróbować zjazdu z małej górki. Nie popełniajcie błędu wielu rodziców – nie zjeżdżajcie z dzieckiem umieszczonym między własnymi nogami. Zamiast uczyć się utrzymywania równowagi, maluch będzie się opierał na waszych udach. Pamiętajcie też, żeby nie przeciążać dziecka. Po dwóch godzinach na stoku mały narciarz powinien rozgrzać się, odpocząć i zjeść pełen energii posiłek. Takie oswajanie z nartami potrwa do około piątego roku życia dziecka. Dopiero wtedy mięśnie, stawy i kości dziecka będą gotowe na obciążenia, jakie wiążą się z długim zjazdem na nartach. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby w ciągu tych dwóch lat dziecko uczyło się jeździć na nartach. Jeśli trzy-, czterolatek nie boi się obcych, już teraz można oddać go pod opiekę instruktora.

Największym zagrożeniem dla dziecka na nartach są... dorośli. Kilkuletni maluch upada z niewysoka i waży niewiele – małe jest prawdopodobieństwo, że sam sobie zrobi krzywdę. Natomiast dorosły, który straci kontrolę nad jazdą i uderzy w malca, może spowodować groźny w skutkach wypadek. Dlatego kask to podstawa. Najlepiej przyzwyczaić do niego dziecko od początku i dać dobry przykład, samemu zakładając kask. Z zupełnymi maluchami bawcie się w wyznaczonych do tego miejscach (wydzielone górki dla maluchów to norma w krajach alpejskich, ale w polskich ośrodkach narciarskich też jest ich coraz więcej). Ze starszymi dziećmi można jeździć po normalnych trasach, ale zawsze tak, żeby inni narciarze widzieli, że tworzycie grupę. Najlepiej jedźcie tuż za dzieckiem. Na wypadek, gdyby maluch zniknął wam z pola widzenia, włóżcie mu do kieszeni kartkę z adresem waszego hotelu i numerem telefonu (idealnie by było, gdyby udało się ją zalaminować).

Jeszcze w domu, zanim wyjedziemy z dzieckiem na wypoczynek w góry, warto pozwolić mu zapoznać się ze sprzętem, pozwolić „ponosić” buty narciarskie, postać na nartach, żeby sprzęt, którym będzie posługiwać się w górach, nie był odbierany przez dziecko jako zagrożenie i zupełnie nowa rzeczywistość.

Przed planowanym wyjściem na narty rozmawiajmy z dzieckiem o narciarstwie, opowiadajmy mu, jak jest fajnie, miło i wesoło na stoku, i zachęcajmy do nauki, wyjaśnijmy, dlaczego warto. Krótko mówiąc, stwórzmy dobrą bazę.

Już na miejscu można ubiec się do małego podstępu. Przychodzić z dzieckiem na stok, pozwalać bawić się i obserwować, jak inne dzieci dobrze się bawią, zaproponować jazdę na bardzo łatwym stoku, na którym jest kolorowe przedszkole narciarskie

Warto, żeby dziecko obserwowało narciarzy, zwłaszcza dzieci, żeby zdało sobie sprawę, że takie same maluchy jak ono potrafią jeździć na nartach. Dobrze jest, jeżeli kolega lub koleżanka już potrafią jeździć i opowiedzą o swoich doświadczeniach.

Czasem zdarza się, że dziecko, mając kilka latek, mimo stworzenia mu dobrych warunków, nie chce jeździć na nartach, wtedy nie należy zmuszać, należy odczekać jakiś czas i próbować ponownie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj