Szum fal nie jest zakłócany kakofonią skrzypiących trampolin i wiecznie dzwoniących telefonów komórkowych zza parawanów. Gdy pogoda dopisuje - można wybrać się na długi, kojący spacer i spróbować kąpieli w morzu.

W szczycie sezonu centrum miasta jest hałaśliwe i zakorkowane, budki, stragany, parasole, balony, automaty przysłaniają wszystko dookoła. Teraz dopiero, gdy ulice i skwery pustoszeją, można oglądać w pełnej krasie ceglane niskie budynki z dwuspadowymi dachami i poczuć niespieszny rytm nadmorskiej, sympatycznej mieściny, a nie krzykliwego kurortu. Do spacerów zachęca spokojniejsza o tej porze roku ul. Abrahama z przystanią, Nadmorska z licznymi ośrodkami wypoczynkowymi i Turystyczna (kempingi, szkoła windsurfingu) prowadząca na plażę.

W jej okolicy, po zachodniej stronie rzeki Łeba, leżała pierwotna osada, którą zniszczyły w XVI w. katastrofalne sztormy i powodzie, a mieszkańcy uciekli na drugi brzeg. Pozostałością po tamtej lokalizacji są ruiny kościoła św. Mikołaja ze śladami romańskich okien i drzwi. Materiały ze zniszczonej świątyni posłużyły do budowy nowej w 1590 r. ale i tę 92 lata później pokonał inny żywioł: pożar. Postawiono kolejną- większą- p.w. WNMP. Znajduje się w niej kilka cennych pamiątek, najsłynniejszą jest obraz Matki Boskiej pędzla niemieckiego ekspresjonisty Maxa Pechsteina.

Niedaleko kościoła stoi klimatyczna tawerna Viking, w której króluje wyśmienita zupa rybna i… właściciel, legenda tutejszego towarzystwa- pan Henio. Na bardziej romantyczną kolację, czy choćby kawę (koniecznie na tarasie z widokiem na morze) warto wybrać się do hotelu Neptun w zamku, malowniczo położonym na skarpie między lasem i plażą. To niegdysiejszy dom zdrojowy zbudowany w 1903 r., po wojnie we władaniu FWP, popadał w ruinę, dziś w rękach prywatnych, odnowiony, elegancki i stylowy.

Łeba leży na skraju jednego z najpiękniejszych europejskich rezerwatów przyrody: Słowińskiego Parku Narodowego. Na jego terenie są przybrzeżne jeziora Gardno i Łebsko z ostoją rzadkiego ptactwa, objętego międzynarodową konwencją RASMAR, lasy sosnowe, bagienne bory i torfowiska z chronioną roślinnością, a przede wszystkim zachwycające pejzażami ruchome wydmy (posuwają się nawet 10 m rocznie przysypując wszystko po drodze). A wszystko to w unikalnym mikroklimacie. Mamy być z czego dumni: park został wpisany na listę Światowych Rezerwatów Biosfery UNESCO.

Początkiem wypraw jest Rąbka z muzeum i parkingiem. Tu kończy się ruch samochodowy, do dyspozycji mamy własne nogi, rowery, bryczki, meleksy. A potem można poruszać się już tylko pieszo po wyznaczonych szlakach (w sumie na terenu całego parku jest ich aż 140 km). Po drodze warto zatrzymać się w owianej tajemnicą wyrzutni rakiet V-1, gdzie w czasie wojny mieściła się niemiecka baza wojskowa, w większości wysadzona tuż przed wkroczeniem Rosjan. Można tu też dopłynąć stateczkiem przez Łebsko.


Stąd już niedaleko do bałtyckiej Sahary. Pofałdowane wzgórza piaskowe przybierają różne kształty, najwyższe z nich to ponad 40-metrowa Łącka Góra, która wygląda jak zaczarowana szczególnie w wietrzne dni, gdy z jej szczytu unosi się delikatna mgiełka z piasku. Prezentuje się okazale zarówno z dołu jak i z góry, skąd roztacza się widok na Łebsko, malowniczą okolicę i wody Bałtyku. Powyginane wiatrem pnie drzew albo jedynie ich zasypane piachem szczątki, fantazyjne formy ruchomych wydm, świszczące dźwięki przenoszonego piasku, w oddali morza szum i pustka dookoła- dla takich wrażeń warto tu przyjechać.

W wakacyjne dni ciągną tu sznury turystycznych „karawan”, a potem panują pustki – jak na prawdziwej pustyni. Znad morza można wrócić ta samą drogi do Rąbki, przejść 8-kilometrową plażą do Łeby albo- to wersja dla najwytrwalszych- przejść drugie tyle do latarni morskiej w Czołpinie.

Druga latarnia- Stilo znajduje się po przeciwnej stronie, na wschód od Łeby. Widok z 75 m na gęsty las i morze jest zachwycający. Niedaleko stąd, oddalony od głównej drogi, w otoczeniu ogromnego pięknego parku stoi zespół pałacowy w Sasinie. Eleganckie wnętrza tutejszej restauracji mogą onieśmielać wędrowców w strojach sportowych. Na szczęście wokół jest sporo gospodarstw agroturystycznych i gospód.

Piękna trasa prowadzi z Łeby do wsi Kluki z oryginalnym Skansenem Wsi Słowińskiej, są w nim kryte trzciną chałupy „w kratkę”, obórki, magazyn na łodzie i mnóstwo sprzętu począwszy od kołowrotka, glinianych naczyń i narzędzi skończywszy na klumpach będących czymś w rodzaju butów dla koni, chroniących przed zapadaniem się na grząskim, bagiennym terenie.

Można tez wybrać się w okolice jeziora Gardno, koniecznie robiąc przystanek przy najwyższym wzniesieniem Rowokół (115 m n.p.m.), na którym w czasach pogańskich oddawano cześć Swarożycowi, potem stała tu kaplica św. Mikołaja. Rozebrano ją po reformacji, wówczas ponoć dzwonnica wpadła do płynącej tędy Łupawy. Niektórzy powiadają, że nocą słychać dzwon z dna rzeki. Legenda mówi też o zbójach i ich zakopanych skarbach. 40-minutową wspinaczkę stromą ścieżką wynagradza wspaniały widok na okolice.

W wędrówkach wokół Łeby nie może zabraknąć Nowęcina, gdzie znajdują się stadniny koni i otoczony starodrzewiem pałac- siedziba znanego na Pomorzu rodu Wejherów. Można tu zamieszkać albo tylko wpaść na świetne chłopskie jadło, a potem pospacerować po brzegu jeziora Sarbsko.