Ze statystyk wynika, że listopad i grudzień to miesiące, gdy wielu pacjentów nie chce jeździć do sanatoriów. Jesienna słota, zimno, przygotowania do świąt - to wszystko sprawia, że kuracjusze rezygnują z wyjazdu. Anulują więc wyjazd. Można wtedy ominąć kolejkę i skorzystać z mechanizmu zwrotów.
Rezygnacje z turnusu w sanatorium
Z ubiegłorocznych statystyk NFZ wynika, że w sezonie zimowym z wyjazdów do sanatoriów rezygnowało nawet 70-80 osób dziennie. Jak tłumaczyli ci, którzy nie korzystali ze skierowań, pogoda w grudniu jest kiepska, zimna, nie można spacerować, trudno dojechać, itp. Takie rezygnacje to doskonała okazja, by wskoczyć na miejsce, z którego ktoś rezygnuje. Takie sanatorium "last minute".
Tak można szybko wyjechać do sanatorium
Jeśli ktoś jest gotowy na szybki wyjazd, może skorzystać z oferty NFZ i rozpocząć leczenie nawet w ciągu dwóch tygodni od zgłoszenia. Bywa, że trzeba czekać jeszcze krócej. Informacje o dostępnych terminach można uzyskać telefonicznie, dzwoniąc na specjalne numery udostępnione przez NFZ, lub odwiedzając Salę Obsługi Klientów oraz delegatury w danym regionie. W grudniu takich okazji jest zdecydowanie więcej.
Dlatego warto pojechać do sanatorium w grudniu
Turnus sanatoryjny w grudniu ma wiele zalet. Jest taniej. Sezon niski w sanatoriach trwa od października do kwietnia. Od 1 października 2025 r. za 21-dniowy pobyt zapłaci się od 222,60 zł do 684,60 zł, podczas gdy w sezonie letnim (1 maja-30 września) stawki są wyższe. Pacjent pokrywa jedynie koszt zakwaterowania i wyżywienia, a pozostałe koszty są finansowane przez NFZ. W grudniu w sanatoriach nie ma tłumów, nie czeka się na zabiegi.